pocztówki z laputy

czwartek, 26 listopada 2009

Mój fryzjer przez cała wizytę opowiadał mi o swojej cioci z Australii, Teresie Karłowskiej, która przysyłała mu w latach 80-tych oryginalne kasety Micheala Jacksona i Cindy Lauper oraz parówki w słoiku. "Ale ciotka w końcu wykitowała i nikt nie przesyła juz zdjęć z kangurem".
Basti chciałaby być trutniem. Ja też!!!! Robić zdjęcia nudnych górskich pejzaży, pisać pamiętnik drobnym maczkiem, spijać grubą piankę z porannych kaw (nie wcześniej niż o 11-tej), chodzić w środku tygodnia na punkowe koncerty albo kameralne spotkania autorskie z niepopularnymi pisarzami, odwiedzać znajomych w obcych miastach i nie pracować, nie pracować, nie pracować! 

czwartek, 19 listopada 2009

Śniło mi się, że schodziliśmy po schodach do przeszłości. Przez mgłę, wodę i kurz. Znaleźliśmy się w ultra nowoczesnym monastyrze z korytarzami wyłożonymi polerowanym drewnem i wielkimi sypialniami zamiast mnisich cel.

wtorek, 17 listopada 2009

idealny kandydat ;-)

sobota, 14 listopada 2009

Fantazjuję.
w jakim mieście jesteś dziś? 
Dziś mam dość strupieszałej muzyki, której zwykle słucham. Mam ochotę na świeżość i rozedrganie.  

piątek, 13 listopada 2009

Nieprawdopodobna Basti

Basti interesowały:

1) darmowe gadżety z papierowej torby w Muzeum Sztuki

2) wyroby z chinki (w tym szczególnie pozłacany niedźwiadek poruszający miarowo łapką)

3) skarbonka w kształcie spasionego kotka ze sklepu, w którym wszystko kosztuje 5 złotych (którą zresztą zakupiła na prezent)

4) posrebrzany kalkulator z tego samego sklepu (również zakupiony)

5) ludowe talerze z Cepelii przypominające rumiane gburowate facjaty

W międzyczasie opowiadała o parkinsonie Barańczaka, pamiętnikach Illga i o tym, że kupiła okazjonalnie  "Literaturę europejską i średniowiecze łacińskie" Curtiusa.

Taka jest Basti! :)

sobota, 7 listopada 2009

"Królowa Polski nawiedza archidiecezję łódzką".

nie płacz dziewczynko

To zawodzenie, wzniosłość, hawajscy gapie, mundur kombatanta wojny secesyjnej, ewidentny playback, ciemne okulary Jaruzela, to wszystko jest doprawdy urzekające :)

środa, 4 listopada 2009

Uwielbiam zespoły jednej piosenki, pisarzy jednego wiersza, piłkarzy jednego gola :) 
10 metrów kwadratowych. Szafa, łóżko, lodówka, biurko, komputer, pojedyncza półka z książkami (gruby, pięknie wydany tom Roberta Desnosa, który dostałeś na urodziny od matki, oczywiście Lacan, pamiętniki Kafki). Na ścianie zdjęcie Agnes stylizowanej na grecką boginię (w białej todze z prześcieradła, z jabłkiem w ręku), mapa Reunionu, niesłychanie tandetny obraz, który znalazłeś przy śmietniku i nie potrafiłeś się mu oprzeć (fontanna, palma, zachmurzone niebo w pastelowych kolorach, złowróżbne czarne ptaki). Yamaha, na której ćwiczyłeś improwizacje, harmonijka ustna, gitara, kilka rodzajów fletów, wreszcie Twój ulubiony xaphoon. Spędziliśmy w tej ciasnocie nieprawdopodobnie dużo czasu – oglądając Bertolucciego, Campion i Wendersa, paląc narguilę, pijąc herbatę zaparzaną w zielonym imbryczku, psychoanalizując się po kolei, kręcąc metaforyczne filmy porno (gatunek wymyślony przez nas pewnego zimowego wieczoru). 

wtorek, 3 listopada 2009

Przypominam sobie zdarzenia nieważne. Celowo wybieram te nieistotne, przypadkowe i poboczne. 
Pierwsze symptomy.
Ja mówię, że lubię francuski patos i zadęcie, Kuba mówi, że woli angielską konsternację :)