11/05/2008

szydera 2

Widziałam dziś wokalistę zespołu "Psychocukier". Wychodził z Urzędu Pracy.

11/03/2008

Lapidarność jest dla mnie wyrazem uprzejmości.
Z poradnika: "Nikt nie może nas kochać tam, gdzie sami się nie pokochaliśmy. Można nam wyrządzić tylko taką krzywdę, jaki sami sobie wyrządziliśmy".

moja pierwsza notka politykująca

Poszłam dziś na bardzo długi spacer do dzikiego parku (mimo, że jak dla mnie przyroda mogłaby być z bezwonnego plastiku). Doszliśmy do zarośniętego kamienia, z którego ciągle nie zdjęto tablicy poświęconej Gomułce.
Hurra, idę w czwartek do teatru!
czytam poradnik o związkach, który pożyczyła mi Ka. i dochodzę do wniosku, że mój drogi Mzimu (który własnie siedzi na piwie z Grubym...) uwolnił mnie od przymusu powtarzania.
dolce vita finita
Czasem jednak cholernie lubię swoje życie
zły tłumacz tłumaczy tylko raz?
mam zapędy demiurga. Lubię organizować przyjęcia po to, żeby stwarzać interakcje między moimi przyjaciółmi, patrzeć jak na siebie reagują, jak się oswajają; nie mówiąc już o tym, że miałabym ochotę ich poswatać :)

11/02/2008

poznajmy się! :)

Co tu widzisz?
na długie zimowe wieczory dostaliśmy książeczkę ze 101 pozycjami miłosnymi ("pieskie popołudnie", "most na rzece namiętności", "wejście smoka"). Skończyliśmy w przypadkowym klubie, a potem u Borii oglądając nad ranem film o Francuzce włóczącej się po rumuńskiej prowincji. Dziewczyny zasnęły Borii na ramieniu.

11/01/2008

Zakochanie to wybuch ciekawości.
Zniewaga! Mzimu nazwał Justina Timberlake'a "jęczliwym eunuchem"...

10/31/2008

Podobno mania czytania jest niespełnionym pragnieniem zobaczenia genitaliów swojej matki (gdzie ja to przeczytałam? ;-)
Kiedyś byłam niemową (czy należy wierzyć niemowie na słowo?)

10/30/2008

Boris Vian, Umrę na raka rdzenia kręgowego

Z okazji Halloween wiersz Viana w moim tłumaczeniu


Umrę na raka rdzenia kręgowego

Zdarzy się to pewnego okropnego wieczoru

Jasnego, ciepłego, pachnącego, zmysłowego

Umrę na zepsucie

Pewnych mało znanych komórek

Umrę na nogę wyrwaną

Przez olbrzymiego szczura, który wylezie z olbrzymiej dziury

Zatnę się sto razy na śmierć

Spadnie na mnie niebo jak ciężka szyba

Umrę na wrzask

Od którego pękną mi uszy

Umrę na słabo widoczne rany

Zadane o drugiej nad ranem

Przez niepewnych i łysych zabójców

Umrę i nie zauważę

Że umieram, umrę

Zagrzebany w suchych ruinach

Pod milionem metrów zburzonej bawełny

Umrę utopiony w zużytym oleju

Pogardzany przez obojętne bestie

I, zaraz potem, przez bestie mi obojętne*

Umrę nagi, albo przyodziany w czerwone płótno

Albo zaszyty w worku z ostrzami brzytwy

Umrę być może zanim zdążę sobie

pomalować paznokcie u stóp

Z pełnymi łez rękami

Z pełnymi łez rękami

Umrę kiedy wyrwą mi

powieki w rozszalałym słońcu

Umrę kiedy będą mi sączyć

Okropności do ucha

Umrę na widok torturowanych dzieci

I zdziwionych pobladłych ludzi

Umrę toczony żywcem

Przez robaki, umrę

Ze związanymi rękami pod wodospadem

Umrę spalony w smutnym pożarze

Umrę trochę bardzo

Bez szaleństw ale chętnie

A potem kiedy będzie po wszystkim

Umrę



*tłum. Madzia Hrdina

10/29/2008

Dance of Death, Michael Wolgemut, 1493

"Kiedyś było inaczej i teraz jest inaczej". Fascynuje mnie ten zbiór tautologii używanych z całą powagą w rozmowach.

10/23/2008

Marc Selby będzie w Warszawie w sobotę! Uwielbiamy oglądać z Mzimu mecze snookera (ach, ci faceci w białych rękawiczkach pieszczący kule do gry, ta cisza i chrząknięcia, dyskretne oklaski), a najbardziej Ronniego O'Sullivana, enfant terrible światowego bilarda. Jego ojciec siedzi w więzieniu za zabójstwo, a Ronnie jest autorem najszybszego breaka w historii.
Haribo opowiadała mi dziś urban legends (podobno prawdziwe)- o wężu, który chciał zjeść swoją właścielkę i o wrocławskim kanibalu. Nieźle mnie nastraszyła :)

prof. Bańko proponuje tłumaczyć FAQ jako nazapki (najczęściej zadawane pytania). Podoba się Wam? Bo wg mnie brzmi okropnie...

10/22/2008

kupiłam sobie "Zwierzenia klowna" Heinricha Bolla (które czyta się jak zimnowojenną "Możliwość wyspy"). W piątek mam 26-te urodziny.

z pamiętnika kury domowej

lubię środy. W środy jest You can dance, a po nim horror w TVN. Kura ogląda przez palce i woła konkubenta, żeby z nią popatrzył, bo sama sie boi.
Wypiłam dziś kawę w "Dwóch księżycach" siedząc sam na sam z kelnerującym chłopcem. Było to dość krępujące. Czytałam "Regał ostatnich tchnień" Aglai Veteranyi.
Jako dziecko bardzo interesowałam się eschatologią. Oglądałam często u babci album z detalami Sądu ostatecznego Hansa Memlinga. Obłe i blade ciała stały w kolejce do nieba albo wpadały w ogień piekielny dźgane widełkami przez okropne stwory. W środkowej częsci tryptyku Archanioł w zbroi ważył dwie postacie - pobożna była lekka jak puch, a grzesznik ciężki jak kamień.

Hans Memling, Sąd ostateczny


10/21/2008

Zrobiłam dziś Mzimu placuszki z cukinią. Jestem teraz radykalną kurą domową, cały dzień czekającą na jego powrót z pracy.
Mzimu ogląda Kino Polska. Docierają do mnie przedwojenne mądrości takie jak albo rybka albo pipka.
Ka. idzie na "Bal bohatera"! :)