1/12/2009
"Przeleć moje miasto"
W kwietniu odbędzie się w Cytrynie przegląd filmów Chantal Akerman, który organizuje Hannah i niejaki Zając!!! Mam nadzieję, że przybędziecie licznie! :)
Na urodziny dostaliśmy dużo azjatyckich filmów sensacyjnych, które oglądamy w niedziele po 22. Perwersyjność fabuł mogłaby mnie nawet pociągać, ale motywacje i postępowanie bohaterów pozostają dla mnie niezmiennie niezrozumiałe. Ciągle muszę pytać coraz bardziej zirytowanego Mzimu o co właściwie chodzi... :)
1/11/2009
1/10/2009
Trankil' le Chat
Będziemy dziś z Hannah tłumaczyć krótkie metraże brukselskiego ensamblu, który spontanicznie realizuje amatorskie makabreski w stylu gore. Hannah odnalazła w nich wybitne walory edukacyjne (multikulturalizm, problemy arabskich imigrantów, eskalacja przemocy) i zamierza je pokazywać swoim studentom :)
Będziemy dziś z Hannah tłumaczyć krótkie metraże brukselskiego ensamblu, który spontanicznie realizuje amatorskie makabreski w stylu gore. Hannah odnalazła w nich wybitne walory edukacyjne (multikulturalizm, problemy arabskich imigrantów, eskalacja przemocy) i zamierza je pokazywać swoim studentom :)
1/08/2009
1/07/2009
O szczęśliwe czasy, kiedy byłam nieformalnym członkiem popołudniowej grupy dyskusyjnej Continuum! O Serge! O Pierre! O Vincent! O Norbert! Mawialiście "nas już tu nie będzie, a Continuum pozostanie"!
*
Serge, zwany przeze mnie dekabrystą, zawsze żegnał się z nami słowami: "Odchodzę. Francja mnie wzywa!".
Pierre, starszy, krępy i zasępiony biolog, zajmował się życiem społecznym mrówek, ale nigdy nie chciał mówić o tym przy obiedzie.
Vincent był chorobliwe zazdrosny o swoją dziewczynę i nigdy jej do nas nie przyprowadzał.
A Norbert, jedyny z którym mam nadal kontakt, na każde moje "ca va?" od trzech lat odpowiada "czuję się średnio".
*
Ot kampusowy folklor...
*
Serge, zwany przeze mnie dekabrystą, zawsze żegnał się z nami słowami: "Odchodzę. Francja mnie wzywa!".
Pierre, starszy, krępy i zasępiony biolog, zajmował się życiem społecznym mrówek, ale nigdy nie chciał mówić o tym przy obiedzie.
Vincent był chorobliwe zazdrosny o swoją dziewczynę i nigdy jej do nas nie przyprowadzał.
A Norbert, jedyny z którym mam nadal kontakt, na każde moje "ca va?" od trzech lat odpowiada "czuję się średnio".
*
Ot kampusowy folklor...
1/06/2009
Z okazji 3 króli przypomniały mi się moje pacholęce doświadczenia religijne – pierwsza katechetka - posępna i postawna siostra Faustyna, która, gdyby nie częstochowska szrama na policzku, wyglądałaby zupełnie jak czarownica z Hogwartu, obrazki w technikolorach, na których wszyscy święci mieli upalone miny („A nie ma ksiądz dinozaura?”), modlitwy do recytowania przed zabawą i po zabawie oraz neoklasycystyczny (szpetny) kościół pod wezwaniem Matki Boskiej Zwycięskiej postawiony na okoliczność cudu nad Wisłą, do którego maszerowało się z babcią na godzinę 12:00 pełnym skruchy, niepokoju i obietnic poprawy po całym tygodniu nieskrępowanego uprawiania cuchnących z daleka grzeszków.
1/05/2009
Dzień Leniwych Fum
Nie robimy po stokroć nic. Leżymy pod pledami jak w krankhausie w jednym ze snobistycznych szwajcarskich kurortów. Gawędzimy. Za oknem dmie wiatr. Po likierze o smaku tiramisu wszystko wydaje mi się nieopisanie komiczne.
1/04/2009
1/03/2009
1/02/2009
posłuchajcie piosenki o tym jak podstarzały mizogin poznał pewną cizię
Melody Nelson czyli 'co jakiś czas wracam do tej czarującej kanalii Gainsbourga'.
1/01/2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)
