1/20/2009

gołębie na tafli lodu.
ja chyba oszalałam - kupiłam dziś sobie wszystko, na co miałam ochotę.

1/19/2009

chyba zakupię szachy.
chamsin wiosenny, suchy, gorący płd. wiatr piaszczysty, wiejący w Egipcie z pustyni.

Hieronim Bosch, Leczenie głupoty

Niedługo rozpoczynam swoje nowe korporacyjne życie ;-)

z cyklu "zaniechane foty"

Chodziłam po mieście z aparatem (żaden ze mnie fotograf). Było chmurno, ulice były wyludnione (niedziela), domy jakby niezamieszkałe, wszystkie okna były zamknięte. Na pustym placu obwieszonym lampionami spotkałam dziwną grupę przebierańców. Kilkuletnia dziewczynka w stroju czarodziejki, w różowej sukieneczce z szyfonu, trzymała złotą różdżkę. Chłopiec w podobnym wieku przebrany za owada machał skrzydełkami. Dorośli w hippisowskich strojach kupowali im lemoniadę w podrzędnym sklepiku. Potem wszyscy wsiedli gwarnie do kolorowego busika i odjechali.

1/18/2009

bez gazu nie ma jazzu
Czytam "Piotrusia" - mikropowieść Leo Lipskiego. Bardzo mi się podoba. Upalna Jaffa, arabsko-żydowskie bazary ciasne jak włoskie uliczki, swary emigrantów z Polski, "Coraz mniej jest rzeczy wartych spisania. Jestem zmęczony i chcę się zamknąć".

noc z bibliofilką (on-line)

Basti wysyła mi zdjęcia swojej biblioteki. Do późnej nocy poleca mi książki i różne osobliwości (np. skecze humorystów z Quebecu).

1/17/2009

Hannah przysyła mi na poprawę humoru operetki Offenbacha. A jak tam świntuszą! :)

abecadło 5

Samson - stary, na wpół sparaliżowany Etiopczyk, pracował niegdyś jako dyplomata. Opowiadał, że był nawet z misją w komunistycznej Polsce - spotkał się z Jaruzelskim, żeby podziękować mu za stypendia dla etiopskich studentów. Był cichym intelektualistą, który w upalne popołudnia, kiedy inni udawali się na sjestę, pisał historię Włoch zatytułowaną „Półwysep nonsensu”. Nad łóżkiem powiesił sobie fotografie byłej żony, efektownej jak gwiazda filmowa, ubranej w kolorowe, kwieciste sukienki.

W radiu dziś same ekstrawaganckie aranżacje Niemena.
kariera i upadek Melusine.

1/15/2009

Mam sąsiadkę, która wygląda jak z Tima Burtona, szczególnie przez wizjer. Wyfiokowana, nachalna, gadatliwa pięćdziesięciolatka, której jedynym zajęciem jest najwyraźniej prowadzenie korespondencji z administracją.

1/14/2009

kiedy chcę coś zmienić w swoim życiu, zwykle kończy się na zmianie dzwonka w telefonie

bankruci i lichwiarki

kto wpadnie na kryzysową imprezę dla właścicieli pustych kont bankowych?

Hannah:

"Troja upadnie, czuję to"

Dojczland

[...] Potem kupiliśmy warzywa w tureckim supermarkecie, w którym sprzedawali największe oliwki jakie widziałam w życiu. Ściemniło się. Weszliśmy do skupionej w sobie kamienicy. Denise mieszkała z Markusem i Laurą. Markus był studentem politechniki i nie wychylał nosa ze swojego pokoju (podobno konstruował tam radioodbiorniki), a Laura była wojowniczą lesbijką, która od niedawna pracowała w kulturze. Na kolację zrobiliśmy raclette, a potem cały wieczór oglądaliśmy niemiecką telewizję (nie znamy niemieckiego). Rano Laura odwiozła nas na Hauptbahnohof.

1/13/2009

Kiedy byłam mała pisałam ukradkiem opowiadania erotyczne. Każde z nich czytałam na głos tylko jeden raz, a potem darłam je na drobne kawałeczki.
Byłam dziś znów w "Małej Literze". Zamówiłam cappucino i czytałam tych samych autorów, co zwykle (zajrzałam też do Shalev, ale mnie szybko znudziła). Po księgarni krzątała się Zuza, którą pamiętam jeszcze z pierwszej siedziby w suterenie na Sienkiewicza, w której było wilgotno i duszno jak w kościele. Zuza miała piracką fryzurkę i opowiadała klientce o tej właśnie książce (jestem podsłuchujem :)

1/12/2009

Lodża Mu w starym Bondzie:

"O panna Watson! Nie poznałem pani w ubraniu!"
ciekawe co dziś Mzimu powie przez sen?...
Przypomniało mi się jak poszliśmy na "Czterysta batów" Truffaut. Seans zaczynał się punktualnie o 12:00 w kinie "Utopia". W finałowej scenie nieletni Jean-Pierre Leaud spojrzał nam prosto w oczy (przekraczając granicę diegesis) i hop weszliśmy łagodnie w słoneczne miasto. Od tego czasu uwiebiam chodzić do kina przed południem.

konkurs pod tytułem

"Czekanie na Mzimu przypomina..."
Chciałabym być spadkobierczynią jakiejś zajebistej biblioteki!
Dbam o to, żeby blog ten był jak różowa wata cukrowa, obwarzanek cmentarny, plastikowy kogucik, krasnal w ogrodzie, gliniany aniołek z zezem, spóźniający się zegar z delfinkiem, debiut małomiasteczkowego grafomana sponsorowany przez bibliotekę gminną. I dlatego niektóre wpisy z miejsca usuwam.

"Przeleć moje miasto"

W kwietniu odbędzie się w Cytrynie przegląd filmów Chantal Akerman, który organizuje Hannah i niejaki Zając!!! Mam nadzieję, że przybędziecie licznie! :)