7/18/2008

Przed burzą, z daleka słychać karetki. Stawiasz kołnierz jakbyś nosił spluwę w kieszeni, celował do grubych bossów, odbijał im panny.

A może zostanę łowcą nagród albo teleturniejową hieną?

7/13/2008

wysyłam cvałki w różne miejsca i czekam. Mzimu mówi, że to może potrwać, bo sekretarki rozkładają teraz nogi na piaszczystych wydmach.

7/06/2008

pojechaliśmy na wieś. Pan Miecio opowiadał o jerzyku z rodziny krukowatych, który potrafi przeżyć trzy lata w locie, nawet kopulować w locie potrafi, taki to ciekawy ptak, tak! na ulicach festiwal patologii i anna przybylska, która reklamuje w tym kraju wszystko.

7/05/2008

to jednak dość dołujące, że ostatnie naprawdę inspirujące mnie wydarzenia miały miejsce jakiś rok temu.

6/30/2008

idziemy na imprezę w pianie! :)

ps. nie poszliśmy.

6/27/2008

Pierwsze dni lata, a my liczymy ziarenka pieniędzy (to miasto działa na pieniądze). Może starczą na jeszcze jedno piwo i taksówkę do domu.

Czterooki potwór żyje w domku na drzewie. Pokrytym lśniącą łuską, z talerzem satelity. Z głębi słychać recytacje i pokasływania. Okolica jest przyjazna staruszkom i dzieciom. Skwery, fontanny, salony piękności stoją otworem jak kradzione torebki.

6/25/2008

Zajęliśmy miejsca w jarmarcznej karuzeli. Chcecie jeszcze? – krzyczał krewko wodzirej i trupa. Ciche nie utonęło jak brzytwa w kolosalnym entuzjazmie.

Ja: Co robisz?
Mzimu (pochłonięty grą o drugiej wojnie światowej): Jestem Ruskiem pod Stalingradem.

6/24/2008

Spotkałam dziś T. K., dramaturga. Szedł zagrać w Lotto.

6/19/2008

Siedzieliśmy jak na pokładzie rejsowego statku, który nigdzie nie płynął.
- Niektórzy uważają moje zainteresowania za patologiczne - powiedział Mateusz.
Apatka uśmiechnęła się jak w przedwojnnym filmie.

Kiedy przyjechałyśmy do ciotki robiło się już ciemno. Domek był parterowy, bardzo ciasny. Kolorowe pejzaże od których roiło się na ścianach, figurki cherubinków, dzikich zwierząt, zdjęcia dalekich krewnych, proporczyki, sztuczne kwiaty. Kompozycja przypominała ołtarzyk dewocjonaliów, do których nikt się nie modlił.

Fatalny gust właścicielki nie oszczędził nawet kotów. Dwa puszyste persy perłowego koloru siedziały leniwie na poduszkach jak wypchane.

Michel zabulgotał coś niezrozumiale na powitanie. Był spokojnym, schludnym staruszkiem, którego ciotka całkowicie ignorowała. Od kilku lat miała kochanka. Był kapryśny i nieznośny, ale ciotce wystarczał sam fakt, że był o dwadzieścia lat młodszy od Michela i że nie musi mu każdego wieczoru dawkować leków na ciśnienie.

- Zrobiłam dla was kolację – powiedziała przynosząc nieapetycznie wyglądające talerze.

6/18/2008

Instruktor Mzimu jest aktorem Teatru Powszechnego, który dorabia sobie na pół etatu w szkółce samochodowej ("normalnie to jestem aktorem, ale czasem popierdalam na elce"). Niegdysiejszy korepetytor Mzimu z fizyki był tenorem w filharmonii łódzkiej, a moja była terapeutka pracuje jako barmanka w Bagdadzie. Moje wizje własnej przyszłości obfitują w podobnie kuriozalne połaczenia.

6/10/2008

Cyganka rzuciła dziś na nas zły urok.

6/07/2008

jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało ?

obejrzeliśmy z Borią ultraromantyczny "Przed zachodem słońca", słuchaliśmy Johna Mayera, śpiewaliśmy "Stop this train" na balkonie bujani holenderskim alkoholem i rozmawialiśmy o chałturach. Boria pożyczył mi fantastyczny esej Pierre'a Bayarda (tytuł w tytule), który wszystkim polecam (PIW, Warszawa, 2008).

6/05/2008

moja mama zapisała się do koła literatów trzeciego wieku "Kółko graniaste". "Dziewczyny piszą naprawdę piękne wiersze okolicznościowe", mówi.
kupiłam sobie w antykwariacie "Astreę" (1612) za 7,5 zł :)

6/04/2008

najintensywniejsze piękno graniczy z kiczem

6/02/2008

jak myślicie, kim jest i co zamierza facet, który kupuje w supermarkecie pięć paczek pasztetu i kłódkę?

5/31/2008

teksty Pana Sosnowskiego są tak wyborne!

http://www.biuroliterackie.pl/przystan/przystan.php?site=100&kto=sosnowski
W tej strasznej podróży jedyną pociechą jest dla mnie "W 80 światów dookoła dnia" Cortazara. Opowiadania o ministerstwach nocą i smokach-potworach zamieszkujących biura przypomniały mi unijne budynki w brukseli, w których nigdy nie będę pracować - podobne biurokratycznym przybytkom wszystkich systemów, z fotografiami założycieli o kanciastych nazwiskach, udekorowane swoją "europejskością" jak plastikową wisienką.

abecadło. sławni laputańczycy 2

Norbert

Widywałam go codziennie w stołówce studenckiej, w której ciągle jadał mimo, że był już po czterdziestce. Przyjeżdżał starym rowerem, przypominał wyliniałego lisa i niewiele mówił. Czasem jakby mimochodem opowiadał rzeczy, które wprawiały nas w konsternację - że mieszkał w ashramie w Kalkucie, gdzie uczył się z dawną narzeczoną miłości tantrycznej, że jeździł stopem po Europie z poznaną w podróży Japonką, że grywał na keybordzie w knajpach (mówiono mu, że gra tak, że nigdy nie wiadamo, czy kawałek mu się udał czy też wręcz przeciwnie). Przez krótki czas był nauczycielem klas młodszych, ale kiedy okazało się, że hucznie i beztrosko bawi z dziećmi zamiast uczyć je pisać i czytać, zwolniono go z pracy i przyznano rentę. Norbert zasiadł w fotelu i zaprzestał wszelkiej aktywności. Psychiatrzy stwierdzili u niego apragmatyzm, dziwną przypadłość, która uniemożliwiała mu wykonywanie najprostszych czynności. Całe dni przeglądał wiadomości w serwisie WAP na swojej komórce. Interesowały go przede wszystkim liczby. Wiedział ilu tamilów zginęło podczas tsunami w Indiach, ile osób obejrzało Indianę Jonesa w 89 roku, ile zarabia trzeci najbogatszy człowiek świata. Liczył również dni, które upłyneły od ważnych wydarzeń w jego życiu. Ustanawiał wielopiętrowe symetrie, pokrętne analogie i liczne wyjątki. Długie, rude włosy skleiły się w śliskie węże. Kilka życzliwych osób powiedziało mu dyskretnie, że brzydko pachnie. Któregoś dnia fotel, na którym spędzał całe dni, złamał się pod jego rosnącym ciężarem i trzeba było go oddać do naprawy. Uznał to za jedno z najbardziej dramatycznych wydarzeń w swoim życiu.

5/29/2008

lubię kiedy Mzimu naśladuje Ala Pacino ze "Scarface'a" i mówi mi z perfekcyjnym latynoskim akcentem: "i'm Tony Montana, a polytycal refugee from Cuba"

5/22/2008

dziś wprost pod naszym oknem przechodziła procesja z body Jezusa, hałasowały pastewne dzwonki i kościelny chrapliwym głosem zawodził masochistyczne kawałki. Marcin życzył mu streptokoka.

5/21/2008

a na Lapucie już lato, pamiątki z wieżą eiffela, czereśnie, bermudy i hawajskie koszule. Niemieccy emeryci defilują po plaży jak chodząca ciekawostka socjologiczna. Kobiety z białymi utrefionymi fryzurami idą przodem głośno dyskutując, a ich partnerzy bez słowa podążają za nimi jak karne dzieci. Są wdzięcznymi turystami - kupują ogromne ilości pocztówek, żeby wysłąć je licznym przyjaciołom z kółek zainteresowań dla seniorów w prowincjonalnych domach kultury w Hesji czy Ruhrze, bawią się na żenujących portowych rautach, popijają owoce morza najdroższym piwem.



5/07/2008

Byliśmy na zakupach. Marcin reagował negatywnie na wszystkie podsuwane przeze mnie rzeczy - "W tym będę wyglądał jak chiński dysydent, w tym jak niemiecki pedofil, w tym jak tajlandzki alfons, a w tym jak chiński pedofil na wakacjach w Tajlandii". Jutro idziemy do kolegów pędzić bimber.

5/05/2008

abecadło. sławni laputańczycy.

Arthur.

Urodził się na wyspie, która leży na odległość monety od Madagaskaru. Jego ojciec konstruował łódki i opływał nimi oceany, a matka wychowywała Arthura, Julesa i Funny sama, zarabiając na życie jako dziennikarka i bibliotekarka.

[…]


Wszystkie kobiety, w których się kochał miały smutne, płaczliwe twarze. Grał dla nich na harmonijce maloya - pieśni czarnych niewolników z Oceanu Indyjskiego. Uczył się ich języków z książeczek rumuński, ukraiński, włoski albo arabski w 7 dni. Porównywał je w kiepskich wierszach do mitologicznych postaci. Najważniejszą ze smętnolicych dziewcząt była Agnes, Żydówka z Budapesztu. Była drugą Węgierką, którą Arthur poznał w życiu. Pierwszą była nauczycielka gry na pianinie, pani Ferency, która przygotowywała go do młodzieńczych występów i często kładła znacząco rękę na kolanie. Agnes była od Arthura starsza o osiem lat. Arthur próbował ukryć przed nią ten fakt, a Agnes uwierzyła mu, bo miał oczy i ręce dojrzałego mężczyzny. Arthur zaczął czytać Torę, zapisał się do gminy żydowskiej, świętował Szabas i chadzał na spotkania towarzystwa francusko-węgierskiego. Po sześciu rozkosznych, twórczych miesiącach Agnes wyjechała. Spotkali się dwa lata później w Budapeszcie. Spotkanie było krótkie i bolesne. Obiecali sobie nie widzieć się więcej. Pół roku później Arthur przeprowadził się nad Dunaj, żeby w tajemnicy chodzić tymi samymi ulicami, co Agnes.


[…]

nudno jak w telewizyjnej ramówce

5/02/2008

Marcinowi śniło się, że jego babcia miała romans z cesarzem Chin, a ja widziałam wczoraj onanistę