1/29/2011
1/22/2011
1/16/2011
1/14/2011
1/12/2011
1/11/2011
1/10/2011
1/08/2011
1/07/2011
1/06/2011
1/04/2011
1/03/2011
Wychowana na anglosaskich powieściach sprzed stu lat, w których niepokorne, rezolutne, figlarne i ambitne dziewczynki po szkółce niedzielnej zadzierały pastelowe sukienki i właziły na drzewa szybciej niż chłopcy, a po latach zostawały paniami doktorowymi i piły herbatę z otyłymi sąsiadkami, zawsze chyba będę patrzeć na zamążpójście jak na sromotną kapitulację. Kiedy zbzikowana guwernantka Maria z "Dźwięków muzyki" zostaje kapitanową Von Trapp, przywdziewa zgniłozielony kostium z wełny i patrzy z serdecznym pobłażaniem na swoją zakochaną pasierbicę, zawsze wciskałam na pilocie "stop", przepełniona niesmakiem i rozczarowaniem.
1/02/2011
12/31/2010
12/28/2010
Moja babcia w wolnych chwilach ciągle cyzeluje testament. Pisze go odręcznie swoim nauczycielskim pismem, którym podpisuje się dedykacje w książkach za wzorowe zachowanie. Pokazuje mi palcem każdą książkę, którą od niej dostanę, każdy bibelot. Szczegółowo obmyśla ceremonię. Na pewno planuje coś specjalnego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
