1/16/2010

Mamy grzech. Jak przyszedł ksiądz po kolędzie, to udawaliśmy, że nas nie ma.

10 komentarzy:

ka. pisze...

pewnie, że mamy! no bo czyj? :) jabłoń, skorupka i takie są skutki.

melusine pisze...

Mzimu nasiąknął odpowiednio! Jak jakiś księży totumfacki pukał do drzwi to jego ojciec otwierał i mówił "Przepraszam, ale właśnie pieczemy macę" ;-)

V pisze...

Ork się kiedyś na jednego spojrzał i do nas nawet już nie pukają. Ja w zeszłym roku wystraszyłam ministranta, jak dzwonił jak opętany budząc dopiero uśpionego Mikołaja, bo opłatek przed świętami roznosił. Chyba był nieobyty jeszcze, bo uciekł.

melusine pisze...

jak go wystraszyłaś? Opowiedz! Przyda się nowa metoda ;-)

ka. pisze...

można by od progu zagaić o końcu świata i wręczyć najnowszy numer "Strażnicy" lub "Przebudźcie sie"... :)
nigdy mnie tak własny dowcip (...) :))

melusine pisze...

ka. -> i pewnie siedzisz teraz i śmiejesz się tym swoim dudniącym śmiechem! :)

ka. pisze...

wypraszam sobie! :) śmiech mam perlisty, acz raczej altowy :)) i znowu! :)) wykończą mnie te hormony! a M. mówi, że odznaczają mi się żebra na plecach i nie może patrzeć jak wychudłam ;))
ale ten się śmieje, kto będzie się śmiał jutro, jak ksiądz będzie do nas stukał...

V pisze...

Jak go wystraszyłam? Jako Matka, Która Usypiała Dziecko Przez Ostatnią Godzinę, w domowym dresie, zarzyganym przez owo dziecko tiszercie, ze zmierzwionym włosem byłam tak wiarygodna, że samo "!!!Słucham???!!!" go onieśmieliło. Drugie pytanie "Czy wiesz, która jest godzina???!!!" zawiało jego firanką, którą niczym superman miał nałożoną na kurtkę (dla informacji superman nosił majtki na spodnie, firanek nie nosił). Zrobił duże oczy jak Lemur z Madagaskaru, powiedział: "21" i na moje "No właśnie..." samoistnie się oddalił.

melusine pisze...

hahahhaa :)jaka komiczna opowiastka! :))) "Firana na kurtkę" musiała wyglądać obłędnie! ciekawe czy dzieciak miał jakieś supermoce? ;-)

V pisze...

Miał supermoc "ucieczka"