12/31/2009

Wszystkie fajne książki czytam dopiero kilka lat po ich wydaniu, kiedy wszyscy wszystko już dawno przeczytali, skomentowali i odłożyli na półkę, kiedy już nawet nie wypada o nich mówić.

eu sunt manelista

Upchnięci w szóstkę w starym zrujnowanym aucie, jeździliśmy całą noc po tym upadłym mieście. Za nami ciągnął się jazgot manele. 

12/30/2009

Po pierwszej wparował do domu Mzimu zionąc gorzelnią i rzekł: "Przepraszam Cię, jestem Hunem".

12/29/2009

Albo inne odkrycie Tomka na tropach Yeti: pod starymi nazwami kultowych stron kryją się teraz infantylne zapiski niedorostków albo jakieś inne bzdury.
Słodkie uzależnienie.

archeologia internetu

Pewnie za jakiś czas sieć będzie skrzącym się i grząskim cmentarzyskiem pełnym zapomnianych stron, opuszczonych forów, portale społecznościowe zmienią się rozhulane galerie nieboszczyków. 
A jednak: to co mnie zachwycało, ciągle mnie zachwyca!
Czytam blogi sprzed kilku lat. Tamten czas wydaje mi się dużo realniejszy. Mądrookie boginie i złotouste królowe. (Mzimu mówi, że jestem egzaltowana ;-)
Z czym do kamery?

12/28/2009

Kiedyś napiszę poemat o siedzeniu w domu. Puszkinowskim wersem.

12/27/2009

Huis clos

Szamiemy pieczony schab z jabłkami, słuchamy koślawych tekstów polskich hip-hopowców, obalamy wina kalifornijskie i siedzimy na tyłkach jakby na zewnątrz panowała jakaś epidemia, wyniszczający mór i nieposkromiona zaraza.  

12/26/2009

Fascynujące opisy przyrody.
Proszę się tak nie obnażać ze swoim narcyzmem.
Uwaga! Jestem szpiegiem, jednoosobowym wywiadem, szpiclem, tajniakiem.
Czekam.

12/25/2009

"Arcybiskup krytykował też współczesnego człowieka [...]"

fotostory

1)Trzy młode kobiety w kwiecistych sukienkach, z perłowymi zębami i jaskrawo pomalowanymi ustami, usadzone na drewnianych krzesełkach na tle pociągu. Zdjęcie zrobione podczas wojny.
2) Koścista pani w ciemnym kostiumie i okularach, wyglądająca jak surowa nauczycielka z pensji, z trumienną torebeczką, w której trzyma zapewne krople walerianowe i rozłożystą, wykrochmaloną białą chustkę z koronką, lata 50-te.
3)Moja matka w wieku dwudziestu lat, w ogrodzie wuja mieszkającego w jakimś górniczym miasteczku w Anglii, pulchna i wiecznie zawstydzona, oparta o stary rower (Z tego samego okresu pochodzą miłosne listy od pewnego starszego Anglika, które znalazłam kiedyś w dobrze strzeżonym pudełku).
Wolę grzęznąć w kompromitacjach, nieświeżych wspomnieniach, nieudanych próbach podtrzymania bliskości, niż pogodzić się z utratą. 
Urojenia, konfabulacje, zmyślenia.

12/22/2009

łóżko świętej Bernadetty

Na pewno zastanawialiście się jak to jest uprawiać miłość na tych wszystkich łóżkach eksponowanych w muzeach poświęconych wielkim postaciom. Łożach z baldachimem należących do francuskich książąt krwi, zmiętym posłaniu jakiegoś chorowitego pisarza, eleganckiej kanapie w stylu art deco. Ciche chrząknięcia, skryte szepty, nieśmiałe szuranie butów, bezwstydne pstrykanie migawek – to wszystko wręcz zachęca do myślenia o czymś bardzo nieprzyzwoitym. Mnie najbardziej kusiło łóżko świętej Bernadetty w Lourdes – dziecięcych rozmiarów, z puchową pierzyną obleczoną w siermiężny len, postawione obok atrapy kominka, metalowej misy i dzbana. 
Jestem kłótliwa jak portorykańska dziwka (znów).

12/21/2009

maskowanie.
Pojechaliśmy dziś obejrzeć nasze nowe mieszkanie. Czuję się w nim jak Natasza Goerke na stypendium literackim w Niemczech. Widziałam kiedyś taki dokument.
"Wszystko, czego chcę jest w tym pokoju".

Pani domu

Wstawiłam pranie, robię tartę warzywną i babeczki miodowe, piję googol herbat z cytryną, podsłuchuję życie sąsiadów. Fajnie jest :)
Chora z urojenia.
Już chyba wolę świństwo niż nietakt.

12/20/2009

extravagans

Kolega zamieścił na FB kilkanaście zdjęć na tle stadionów sportowych świata od Sarajeva po Delhi. Na każdym wznosi szalik z odpowiednimi barwami.
Jestem zbyt leniwa na to wszystko.
Niedzielna megalomania.
Główną korzyścią nienormowanego spania jest to, że fabuły moich snów mogą rozwijać się teraz swobodnie i niespiesznie aż do samej puenty. 

12/19/2009

Powieści czytane w drodze, których fabuły subtelnie nakładały się na rzeczywistość i sprawiały, że ta historia wydawała się nam jednocześnie niepowtarzalna i archetypiczna.
Rozmawiamy ze sobą jak dwa sfinksy.
Bedekery, przewodniki, efemeryczne dziewczęta, które pytaliśmy o drogę.
Ciekawe jak bardzo nietrafione prezenty dostanę w tym roku? Poradnik dla nastolatek? Puzdro z przyborami do szycia? Domowe pantofle z futerkiem? 

Basti:

"Świat czeka na moje opus magnum".
Jestem taka wtórna.

12/18/2009

Jestem opowiadaczką jednej historii.

12/17/2009

Mzimu o rozmowach z kolegami:

marcin 17:07:56
ani o dupach, ani o piciu, ani o życiu
marcin 17:08:03
tylko tyra, bachory, kredyt, samochód

12/16/2009

Supercalifragilisticexpialidocious

Moje nieszczęsne ciągoty do eskapizmu - uwielbienie dla wszelkiego kiczu, świecidełek, blichtru, sztuczności, musicali, Julie Andrews i Gene'a Kelly'ego, glamour, czerwonych dywanów, sztampy, muzyki jak ze szkolnej potańcówki, latających dywanów i egzotycznych kochanków – nasilają się wyraźnie, kiedy muszę wreszcie znaleźć sobie jakąś pracę. 
Lubiliśmy wymyślać gry. Ścisłe trzymanie sie ich zasad uwalniało nas od samych siebie.

12/15/2009

Gruby chce zostać klawiszem.
Te wszystkie dziwne historie zawsze zaczynają się zimą, a kończą latem, są papierowe jak origami i nieprawdziwe jak hydra lernaea.

12/04/2009

Wszystko staje się irytujące. A już szczególnie te sążniste biogramy mnożące tytuły, funkcje, instytucje, dzieła.

12/02/2009

Lubię moment, kiedy widzę wszystko po raz pierwszy. Podświetlona opera, bulwar. Nie mam jeszcze punktów odniesienia, miasto rośnie z każdym krokiem. Arthur przyłącza się na deptaku do ulicznego muzyka z białym pianinem na kółkach. Grają brawurową improwizację na podstawie jakiegoś popularnego kawałka. 

11/28/2009

Zrujnowałam sobie korporacyjną karierę i to był całkiem dobry dzień. 

11/26/2009

Mój fryzjer przez cała wizytę opowiadał mi o swojej cioci z Australii, Teresie Karłowskiej, która przysyłała mu w latach 80-tych oryginalne kasety Micheala Jacksona i Cindy Lauper oraz parówki w słoiku. "Ale ciotka w końcu wykitowała i nikt nie przesyła juz zdjęć z kangurem".
Basti chciałaby być trutniem. Ja też!!!! Robić zdjęcia nudnych górskich pejzaży, pisać pamiętnik drobnym maczkiem, spijać grubą piankę z porannych kaw (nie wcześniej niż o 11-tej), chodzić w środku tygodnia na punkowe koncerty albo kameralne spotkania autorskie z niepopularnymi pisarzami, odwiedzać znajomych w obcych miastach i nie pracować, nie pracować, nie pracować! 

11/19/2009

Śniło mi się, że schodziliśmy po schodach do przeszłości. Przez mgłę, wodę i kurz. Znaleźliśmy się w ultra nowoczesnym monastyrze z korytarzami wyłożonymi polerowanym drewnem i wielkimi sypialniami zamiast mnisich cel.

11/14/2009

Fantazjuję.
w jakim mieście jesteś dziś? 
Dziś mam dość strupieszałej muzyki, której zwykle słucham. Mam ochotę na świeżość i rozedrganie.  

11/13/2009

Nieprawdopodobna Basti

Basti interesowały:

1) darmowe gadżety z papierowej torby w Muzeum Sztuki

2) wyroby z chinki (w tym szczególnie pozłacany niedźwiadek poruszający miarowo łapką)

3) skarbonka w kształcie spasionego kotka ze sklepu, w którym wszystko kosztuje 5 złotych (którą zresztą zakupiła na prezent)

4) posrebrzany kalkulator z tego samego sklepu (również zakupiony)

5) ludowe talerze z Cepelii przypominające rumiane gburowate facjaty

W międzyczasie opowiadała o parkinsonie Barańczaka, pamiętnikach Illga i o tym, że kupiła okazjonalnie  "Literaturę europejską i średniowiecze łacińskie" Curtiusa.

Taka jest Basti! :)

11/07/2009

"Królowa Polski nawiedza archidiecezję łódzką".

nie płacz dziewczynko

To zawodzenie, wzniosłość, hawajscy gapie, mundur kombatanta wojny secesyjnej, ewidentny playback, ciemne okulary Jaruzela, to wszystko jest doprawdy urzekające :)

11/04/2009

Uwielbiam zespoły jednej piosenki, pisarzy jednego wiersza, piłkarzy jednego gola :) 
10 metrów kwadratowych. Szafa, łóżko, lodówka, biurko, komputer, pojedyncza półka z książkami (gruby, pięknie wydany tom Roberta Desnosa, który dostałeś na urodziny od matki, oczywiście Lacan, pamiętniki Kafki). Na ścianie zdjęcie Agnes stylizowanej na grecką boginię (w białej todze z prześcieradła, z jabłkiem w ręku), mapa Reunionu, niesłychanie tandetny obraz, który znalazłeś przy śmietniku i nie potrafiłeś się mu oprzeć (fontanna, palma, zachmurzone niebo w pastelowych kolorach, złowróżbne czarne ptaki). Yamaha, na której ćwiczyłeś improwizacje, harmonijka ustna, gitara, kilka rodzajów fletów, wreszcie Twój ulubiony xaphoon. Spędziliśmy w tej ciasnocie nieprawdopodobnie dużo czasu – oglądając Bertolucciego, Campion i Wendersa, paląc narguilę, pijąc herbatę zaparzaną w zielonym imbryczku, psychoanalizując się po kolei, kręcąc metaforyczne filmy porno (gatunek wymyślony przez nas pewnego zimowego wieczoru). 

11/03/2009

Przypominam sobie zdarzenia nieważne. Celowo wybieram te nieistotne, przypadkowe i poboczne. 
Pierwsze symptomy.
Ja mówię, że lubię francuski patos i zadęcie, Kuba mówi, że woli angielską konsternację :)
Wpadała przy nim w dziwną, nieopanowaną, frenetyczną i dziecinną paplaninę, którą chciała niezdarnie ukryć onieśmielenie, zawstydzenie, poczucie zupełnego niedostosowania. 
Arthur pisze, że jego poezja jest bez wątpienia na miarę jego miłosnych porażek.
Znacie jakieś sposoby rozwiązania sobie języka? 
To mieszkanie było dokładnie takie jak lubię. Pełne skrzypnięć, kurzu, nieporządku, śladów obecności. Zamykałam się w nim na całe godziny. Słuchałam płyt właścicieli, oglądałam ich filmy, przymierzałam ich ubrania. Książki, całe regały książek, nie były obiektem obsesyjnego kultu, raczej niewymuszonej, sporadycznej przyjemności kogoś, kto lubi żyć hic et nunc. Robiłam sobie nieprzyzwoite zdjęcia, które rozsyłałam chwilowym wielbicielom, wyglądałam przez przybrudzone okna, obserwowałam powolny rozkład owoców na paterze. Koty obchodziły mnie fatalistycznym krokiem.

11/01/2009

Czy Wy też odnieśliście wrażenie, że wszyscy nieboszczycy nazywają się Pelagia Kąkol?

10/31/2009

Mzimu gotuje iście epicką carbonarę. Odwołaliśmy wszystkie spotkania. Słuchamy Manciniego i przeżywamy swoje stacjonarne, urojone przygody.

10/30/2009

"Wszystko splata się w szaloną, ale też jednorodną całość i prowadzi do finałowej manifestacji triumfu życia" - chyba obejrzę sobie ten pompatyczny film z okazji grypy, jak również ogólnej impotencji.

10/27/2009

niech mi ktoś podsunie jakiegoś błyskotliwego recenzenta, please.

10/25/2009

Śniło mi się, że porwali mnie Cyganie i trzymali latami zniewoloną w taborze.

10/22/2009

Przestajemy się deprecjonować! Od dziś jesteśmy bufonami!

10/20/2009

Dzisiaj bawimy się w wygłaszanie komunałów tonem Wołoszańskiego. A potem będziemy się gimnastykować! 

10/19/2009

Nadchodzi mzima.

10/18/2009

Afgańskie szmacianki

Szmaciana laleczka z Afganistanu ma czarną, przeszywaną złotą nicią kieckę, czerwone, lśniące pantalony, mikre dziecko wszyte krzywo pod pachę, paradną biżuterię oraz bladoniebieską plisowaną burkę, którą można zdejmować i zakładać. Niewrażliwa na jej etno wdzięki Marta (lat 2 i 9 mies.) mówi, że lalka jest brzydka i nie chce się nią bawić.

Ktoś ma może pomysł na alternatywne biografie dla mnie i Mzimu?

10/16/2009

sex i przemoc
sprośne szczegóły

Kuba:

"jakieś sprośne szczegóły ludzie to lubią pamiętaj sex i przemoc"

10/12/2009

Nie uwierzylibyście jaką jestem ignorantką! Chyba jedynie Mzimu zbliża się do poznania zasięgu zjawiska ;-)

10/10/2009

Jakie macie natręctwa?

9/16/2009

tunel
Sam jest kolosem jak jego greccy przodkowie. Nosi siedmiomilowe buty i koszule wielkie jak namioty. Całą garderobę sprowadza pocztą z USA, gdzie zamierza pewnego dnia udać się na wygnanie, gdyż jest to kraj pełen niewymiarowych ludzi. 

9/13/2009

Nasz blok huczy od seksu!
Nadchodzi nowy bohater mojego bloga - Samir - łagodny olbrzym, ukochany Hannah. Czuję, że ta para wygeneruje całą masę opowieści, obrośnie legendą, a na koniec wymknie się wszystkim i wyemigruje na Kubę. 

9/12/2009

Jestem skąpa i leniwa. Filmy oglądam z reguły dopiero wtedy, kiedy jakaś gazeta codzienna wyda je na dvd, a ja zakupię je potem za bezcen na wyprzedaży. Tak właśnie obejrzałam Rosario Tijeras. Pamiętacie sceny pożegnania Johnefe i jego pogrzeb? Krewni zabierają go sztywnego, przybranego amuletami i okularami słonecznymi do klubu na striptiz, a potem zawodzą nad trumną wylewając na nią ciężkie alkohole i dmuchając do środka dymem na adios. Oglądałam to w osłupieniu. 

9/11/2009

Nie ma z kim spędzić niezapomnianego, beznadziejnego, miłego, wigilijnego, uroczystego, tematycznego, krótkiego, niekończącego się, zakrapianego, abstynenckiego, chopinowskiego, literackiego, kulturalnego, poetyckiego, filmowego, ciepłego, cichego, głośnego, kawalerskiego, panieńskiego, walentynkowego, babskiego, romantycznego, dobrego wieczoru (tymczasem Stasiuk mówi w dzisiejszym wywiadzie, że nie jest fanem spotykania ludzi).
NALEŻY

9/06/2009

Aglaja - fotografie bez patyny.
Opowiedzcie mi coś! Jakąś piekielną, pobożną, pikantną, rzewną, makabryczną, niesamowitą, nieprawdopodobną, prawdopodobną, wzruszającą, łzawą, okrutną, niesłychaną, smutną, wesołą, przydługą, zwięzłą, pokrzepiającą, przerażającą, nieprawdziwą, autobiograficzą, kryminalną, nudną, arcyciekawą, dramatyczną, okropną historię.
Kupiłam sobie "Kto znajduje, źle szukał". Jest w niej wiele świetnych fragmentów (najbardziej podoba mi się chyba reportaż z wyprawy na Wesoły Cmentarz w Rumunii). Czytam tę książkę i chodzę smutna - jest tak bardzo żałobna, vide: po czlowieku zostaje nieredukowalna dziura w rzeczywistości.
To co mnie zachwycało, już mnie nie zachwyca.

Dziś nie piszę:

O czarnoksiężniku z Piramowicza.

O przerażających snach Mzimu o tematyce motoryzacyjnej.

O naszych zgubnych wyprawach do Cafe Philo.

Usuń na zawsze.
Spotkajmy się w jakimś mieście!

9/05/2009

Nic więcej nie pamiętam.

8/28/2009

program tv
Popularny talk-show poszukuje kobiet, które mają 18- naście lub 19 – naście lat i są już po rozwodzie. 
SZUKAMY AZJATEK/AZJATOW DO FILMU
JESLI JESTES AZJATKA/AZJATEM WYSLIJ NAM SWE TRZY ZDJECIA OPIS SIEBIE ORAZ NUMER TELEFONU
"proaktywność" - ile razy można użyć tego wyrazu w jednym wystąpieniu?

8/27/2009

Uwaga! Hannah zdemaskowała nudę szczęśliwego związku!

8/24/2009

Nieopisane historyjki:

O spotkaniu z Arthurem, cienkim jak xaphoon, na którym grywał.


O spotkaniu z Suri, ospałym i obojętnym jak małża w białym winie.


O człowieku, który nie potrafił mówić własnym głosem.


O pierwszym wrażeniu w pewnym mieście.


O lotniskach, które nigdy nie mają końca.

8/22/2009

W poniedziałek premiera!
Hasłami do poczty elektronicznej wybrukowane jest piekło.

tylko na kom

Zdaje się, że modnie jest oświadczyć z dumą w statusie na FB, że jest się okresowo nieobecnym w sieci. Czuję się jak dureń będąc codziennie dostępna ;-)

8/18/2009

Spotykam ich czasem na ulicy - otyłych lub chudych, z bystrymi albo mętnymi oczami, gotowych opowiedzieć mi całe swoje życie zaraz po dzień dobry.

8/15/2009

All my exes live in Texas

W pogoni za obciachem słuchamy dziś piosenek country. Historie o jednorękim kłusowniku, którego ojciec w dzieciństwie rzucał aligatorom na przynetę, a nade wszystko dramatyczna pieśń o dziewczynie i chłopaku, których rozdzieliła rzeka Missisipi po kilku refrenach zerują wszystkie nasze problemy.

8/13/2009

Patrzenie na moje półki z książkami sprawia mi więcej przyjemności niż czytanie tych ksiażek.

8/08/2009

Dziś wieczór słuchamy Jefferson Airplane i mamy subwersywne nastroje.
Przywiązujesz się ekspresowo do ludzi spotykanych w pociągach, kawiarniach, na lotniskach – nienagannie ubranego Hindusa z neseserem (kiedy go otwiera widzisz, że trzyma w nim tuzin krawatów kupionych w bezcłowym sklepie), wesołych Chińczyków z nieprawdopodobną ilością bagaży (stołujących się wyłącznie w jadłodajni „Foods of Asia” prowadzonej przez dwie grube blondyny). Zapamiętujesz ich na długo.

8/05/2009

flohmarkt



W tym mieście podobał mi się:

1) Pchli targ przy Bahnhof Strasse, gdzie sprzedaje się wyszczerbioną porcelanę, rozwiązane krzyżówki, buty bez pary, rozprute misie, lśniące pisma pornograficzne z lat 80-tych, dziurawe palta i zęby mleczne.
2) Dansing nad Zürichsee, gdzie orkiestra gra żwawo „Mackie Nożownika”, korpulentni staruszkowie tańczą w biały dzień, Chińczycy objadają się kiełbaskami, a Anglicy rozmawiają ze sobą jak w statycznych sitcomach.

7/17/2009

Wszyscy w biurze mają na pulpitach egzotyczne plaże.
Mzimu zapuścił sobie pekaesy i grozi, że ich nie zgoli!
Na progu publikowalności. Takie wpisy mi ostatnio przychodzą najczęściej do głowy.
"W moim otoczeniu ciężko się nudzić".

7/12/2009

Mzimu ogłosił bunt robotów.
Klientki, które urwały się z choinki, wysztafirowane małolaty i podstarzali amanci, niedouczeni biznesmeni opijający wzrost eksportu do Azji i korporacyjne szczury, które wyległy grupowo w sobotni wieczór. Tania i nędzna menażeria.

7/08/2009

Marlon Brando zdejmuje krawat i wyrzuca go przez okno samochodu.
Spotkania z innymi parami zawsze budziły mój niepokój - męskie rozmowy przy grillu, babskie pogaduszki na stronie, prorodzinna propaganda, nieuchronne porównania oraz ależ misiu i oj kochanie.
Feist w tle reklamy szamponu. Zgroza!

7/05/2009

Szukam symbionta.

7/03/2009

leżymy z Mzimu w pościeli i pomstujemy na wszystko. Trzeba nam pocieszenia :)
Tanie chwyty.
W barze "Samsara".

7/01/2009

Gwałtowne ulewy na północy kraju.

6/30/2009

"Masz w sobie dystans, który mnie zbliża".

upały

1. Mzimu mówi, że nienawidzi lata.

2. Zima to czas wypielęgnowanego smutku. Lato to czas nieeleganckiej, rozpasanej rozpaczy.

3. Lato było dla mnie zawsze okresem najsroższej udręki. Z nieopisanym trudem dobijałam do chłodnego października.

4. W szponach upału chodziłam na nocne spacery, spałam nago, zapisywałam pamiętnik notatkami o treści egzystenjalnej.
Będę do Ciebie pisać długie listy o dekoniunkturze, wzroście cen mieszkań i o tym, że nic się nie dzieje.

6/29/2009

Nie mam zdania.

6/28/2009

Moi koledzy są coraz bardzej wujkowaci.

6/27/2009

Lizanie lodów w ciepły wieczór w jakimś dużym europejskim mieście.
Żyli z pomocy socjalnej, pieniędzy rodziców, drobnych fuch – rozdawali czasopisma na branżowych wystawach albo sprzatali na weselach. Zmieniali kierunki studiów co rok, gustowali w małolatach, pili w każdy dzień tygodnia. Niedziele spędzali w łóżku, gnuśnie i sennie, oglądając mangę dla dzieci, jedząc pizzę z Lidla. Wszyscy podejrzewali u siebie kompleks Piotrusia Pana.
Za szybą w cukierni stał czekoladowy Claude Nougaro naturalnej wielkości.

6/26/2009

Oglądam Jacquesa Dutronca, który pajacując, poklaskując i wywracając oczami śpiewa „Il est 5 heures Paris s'éveille”. Kiedy wykonuje ten sam utwór 20 lat później epatuje wycieńczeniem, charakterystyczną blazą i okularami à la zły policjant.

6/24/2009

rozmaitości

6/23/2009

Hipochondryczny, cherlawy, kapryśny, przychodził zawsze ostatni i wychodził pierwszy, tłumacząc się nieznośnym samopoczuciem, dotkliwą alergią, wypadkami rodzinnymi.
Wszyscy jesteśmy podrzutkami.

z pamiętniczka:

Nasi przyjaciele masowo odpływają w ciepłe kraje bądź w potomstwo. Czujemy się z Mzimu coraz bardziej samotnie i schyłkowo.

6/22/2009

Impreza pożegnalna Hannah trwała 24 godziny. Obłęd, upadek i zapamiętanie. Przemilczę wszelkie szczegóły.

6/20/2009

Jutro oficjalne pożegnanie królowej.

6/19/2009

czytam swoje ulubione blogi i mam wrażenie, że wszyscy kiedyś pisali lepiej. Dlaczego?
"Rok darmowych rozmów z wybraną osobą" - to mógłby być tytuł powieści w stylu Nicka Hornby'ego.
witam mam 30 latek szczupły wysportowany, szukam przyjaciółki bez burzenia dotychczasowego związku. napisz odpowiem na każde pytanie. interesuje mnie przyjaźń. zdjęćmi możemy się wymienić po bliższym poznaniu się. pozdrawiam
Raczej rysuję obrazki (dużo przymiotników), nigdy nie umiałam opowiadać historyjek (używać czasowników). Najłatwiej jest mi opisać bardzo stare, zwietrzałe wspomnienia, pył po zawierusze.
monologi na szafocie

6/18/2009

Lubię to miasto (tylko?) z wysokich pięter.

6/17/2009

Nic u mnie nowego.

Hannah i jej nowe mieszkanie

- lokalizacja dobra?
- Jasne, samo centrum i ani jednego Europejczyka w bloku!

(Hannah ma parcie na ekran i kazała się zacytować ;-)

6/16/2009

Ach ta niecierpliwa Melusine!

6/15/2009

Co jakis czas mam ochotę podjąć pracę w przetwórstwie kiszonej kapusty i dać sobie z tym wszystkim spokój.
niewinny czarodziej

6/13/2009

Mzimu wyszedł do "Anki" z chłopakami, a ja mam tak okrutnie nostalgiczny nastrój!
Z Arthurem chodziliśmy od knajpy do knajpy szukając koncertów. W jakimś tandetnym kabarecie przyłączyliśmy się do odśpiewywania „Sur le pont d'Avignon”, w innym Arthur znienacka zasiadł za pianinem i zaczał akompaniować zespołowi jazzowemu, a w trzecim wyjął harmonijkę ustną z kieszeni spodni i zagrał solo.
Zabierz mnie gdzieś dziś wieczorem!
To były ostatnie godziny w tym mieście. Nie wiedziałam czy kiedykolwiek tu wrócę. Poszliśmy do parku nad rzekę. Nie pamiętam o czym rozmawialiśmy. Urządziliśmy pożegnalną kolację u Norberta, który zastygł w fotelu jak zawsze. Arthur opowiadał o smutnym "Dziedzictwie Estery" Maraiego, który dopiero zaczynał byc modny. Bawiliśmy się drewnianą pacynką. Suri gotował. Przez cały wieczór czuliśmy się tak jakbyśmy mieli przed sobą jeszcze wiele czasu. Po wyjściu Suri i Arthura, Norbert pokazywał mi zdjęcia z młodości, ze swoich podróży, piękne zdjęcia autysty, pełne pustki i jasności. Rozłożył mi materac na balkonie, żebym mogła przed snem popatrzeć na niebo. Nazajutrz rano wyjechałam.

(Zobaczymy się za miesiąc)

6/12/2009

okoliczności i zdarzenia
Działo się to w okrutnych i rozkosznych czasach, kiedy bardzo chcieliśmy, żeby nasze życie wreszcie się zaczęło.

6/10/2009

Przyjaźń, Cesare Ripa, Iconologia

Kupiłam dzisiaj masę książek na wyrost - tomiszcz o literaturze dawnej, których nigdy nie przeczytam, a które chciałabym czytać z łatwością.

6/09/2009

Był człowiekiem-spektaklem. Kiedy opowiadał o kotach miauczał, kiedy mówił o Bogocie robiło sie upalnie, kiedy mówił o kobietach - natychmiast się w nich zakochiwaliśmy.

6/07/2009

"A może oboje byli w cieniu Tangeru"- pisze Nieznajomy.
Na wieczorze panieńskim rozmawiałyśmy głównie o tym, co w tym czasie robią faceci (poszli do klubu go-go, mam nadzieję, że Mzimu będzie jak skała). My trafiłyśmy do dyskoteki dla lubiących nowe wyzwania kasjerek i rzetelnych operatorów wózków widłowych. Na konsumpcję alkoholu wydałam trzy dniówki.

6/06/2009

"Słyszałeś? Paluch się przekręcił. Nietęgo ostatnio wyglądał... Zrzucasz się po trzy złote na wieniec?"

6/05/2009

Portret nieznajomego.
W piatki zawsze chodziliśmy na straceńcze wyprawy. Siadaliśmy na parterze, tak żeby widzieć wszystkich wchodzących.
Miasteczko orbitujące wokół ogromnego pustego placu. W kościele urządzono muzeum, w którym pokazują fotografie jakiegoś nieżyjącego podróżnika. Moczymy stopy w fontannie. Kładziemy się na trawie w śródmiejskim parku i czytamy razem jedną książkę.
Zawsze było nas troje. Jak sól na raz, tequila na dwa i cytryna na trzy
Mzimu nie chce być już bohaterem mojego bloga! :)

6/04/2009

Hannah pisze autobiografię w odcinkach. "Autobiografie mają to do siebie, że całkowicie mijają się z prawdą" - mówi.
Mzimu rozprawia dziś o Conradzie i mówi, że czytając go ma się ciągle wrażenie bycia obok jakiejś zgoła ważniejszej sprawy, np. Conrad pisze z uporem o trywialnej kłótni w urzędzie portowym napomykając mimochodem o szalejącym na morzu tajfunie. Spodobała mi się ta metoda.

6/03/2009

Basti tłumaczy instrukcje obsługi wyłacznika, Boria odpytuje tuzy polskiego feminizmu i zamyka dyskusję zgrabnym dowcipem, Jaś Kapela zastanawia się, w którym wydawnictwie wydać swoją kolejną słabą powieść (tak przypuszczam, nie czytałam pierwszej), a ja codziennie w porze lunchu zjadam solidną porcję korporacyjnej propagandy ze stołówkowego telewizora („najlepsze lata mojej kariery”, „dynamiczne środowisko”, „rodzinna atmosfera”) i zastanawiam się czy młode wilczki biznesu naprawdę wyznają te androny. Ciekawe kiedy sama uwierzę, że jestem spełniona i szczęśliwa?

6/01/2009

Mam upodobanie do mężczyzn marginalnych, wykluczonych, pariasów. Jak Jane Bowles, która kochała się w marokańskiej chłopce.
Od ciagłego myślenia o swojej przyszłości jestem jak psu z gardła.

5/31/2009

Słuchaliśmy pogodnego jazzu z radia i szykowaliśmy kolację. Był wczesny wieczór. Czułam, że to jedna z tych chwil, które będę pamiętać. J. był milczący, odzywał się tylko wtedy, gdy znajdował w rozmowie miejsce dla swojego zjadliwego dowcipu. M., gibka i trzpiotowata, ubrana w kolorową letnią sukienkę, mówiła bez przerwy.
Dzisiaj na kursie, w ramach pierwszego kontaktu z głuchoniemym, nauczyliśmy się migać "Jestem bezrobotny, dostaję zasiłek i mam pierwszą grupe inwalidzką".

5/30/2009

No i spotkaliśmy się wreszcie tym słynnym przypadkiem.
„to był dobry czas [...] ten teraz będzie jeszcze lepszy” (Wen)
mam za mało inputu.
„Odkąd skończyłam 15 lat, chciałam zginąć z ręki libertynów” - zacytował Sade'owską Amelię profesor Banasiak (między kompulsywnymi chrząknięciami).
Informacje, które kiedyś wypuściłam w świat wróciły do mnie dzisiaj zdeformowane, sponiewierane i trefne. Kto je miał w ustach? Kto im doprawił świński ogonek? Nie powiem, przeraziło mnie to.

5/29/2009

Byliśmy dzisiaj na "Wojnie". Publiczność była nie do zniesienia.
Nice is nice?

5/26/2009

Dom Sary

Oglądaliście kiedyś polski horror? Ziemiaństwo, bladość, jęki, kandelabry, motywy satanistyczne, niebezpiecznie dociekliwy Julian (swoją drogą, ta programowa dociekliwość bohaterów horrorów nieco mnie irytuje - kto sam po nocy schodzi do piwnicy, z której dochodzą podejrzane odgłosy?).

5/25/2009

Jeszcze trochę wierzgam, ale wkrótce ta sytuacja mnie złamie, zacznę ją tolerować, z czasem wręcz polubię.
ja: zapisałam się na kurs języka migowego! będę tłumaczem!
Boria: będziesz pracować w dolnym rogu telewizora?
http://mikrokosmoscytryny.blogspot.com/
Jestem kompletnie nieprzemakalna na wielkie liczby, wykresy pokrętne jak spaghetti, hurraoptymistyczne prognozy. Dlatego zasnęłam. Obudziły mnie oklaski.

5/24/2009

mam nowego nieznajomego.

5/23/2009

wszystko bujda z chrzanem.

5/22/2009

siksy i gówniarze.

5/20/2009

chyba nie zdążę być już młoda, biedna i szczęśliwa.

5/16/2009

Marylin mówiła o tym, jak bardzo ekscytujące były lata 70-te, kiedy były z Chantal biedne i szczęśliwe i jeździły po świecie na konkursy filmowe śpiąc w najlepszych hotelach na koszt organizatorów. Mówiła też, że Chantal zawsze chciała odtwarzać w filmach to, co kiedyś widziała, odegrać to na nowo. Fikcja była więc dla niej rodzajem spóźnionego dokumentu. Boria i Zając naprzemiennie zadawali elokwentne pytania, a Marylin odpowiadała im bezpretensjonalnie, że kręcenie filmów z Chantal było „crazy” i „funny” i że trzeba mieć do nich cierpliwość. Potem była projekcja filmu „Je tu il elle” rozpoczynającego się in medias res od sceny, w której dziewczyna zamknięta w pustym pokoju, czeka, aż stopnieje śnieg, wyżera cukier z torebki i pisze list nie wiadomo do kogo. Potem nagle się aktywizuje, łapie stopa i jedzie z kierowcą ciężarówki, który ma coś z młodego Marlona Brando (ona robi mu laskę, on opowiada jej swoje życie), do przyjaciółki, z którą uprawia przydługi, za to dziki seks. Rano wychodzi po angielsku jak jakiś bubek hedonista i na tym film się kończy.
Zostaną po tobie niepotrzebne rekwizyty, atrapy, zdziwieni ludzie, mały nieporządek.

5/14/2009

Najprzyjemniejszy był ten pierwszy podmuch powietrza, ciepłego jak oddech psa.
Z mejla od Zuzity najbardziej podobało mi się zdanie "Bernard wrócił do koki i nie widziałam go od zeszłego lata".

5/13/2009

A dzieci nie chcę mieć.

5/12/2009

Ojciec bał się kobiet z dużym biustem. Dlatego ożenił się z moją matką, płaską chłopczycą.

5/11/2009

Księgarnia mała litera art zaprasza na cykl spotkań pod tytułem
SPOŁECZEŃSTWO SPEKTAKLU/kontestacje.
Zaczynamy retrospektywą Chantal Akerman.

Retrospektywa Chantal Akerman (księgarnia mała litera art., sala
projekcyjna ms2, Ogrodowa 19


14 maja czwartek

15:00 Cykl poprzedzi wstępem Bartosz Zając

15:30 Wieści z domu (News from home, 85 min.)

17:00 Hotel Monterey (60 min.)

18:30 Jeanne Dielman (193 min.)

15 maja piątek

15:00 Spotkania Anny (Les rendez-vous d'Anna, 122 min.)

17:15 Przeleć moje miasto (Saute ma ville, 13 min.) + Pokój (La chambre,
11 min.

18:00 debata z udziałem Marylin Watelet, prow. Paweł Sołodki

19:00 Ja, ty, on, ona (Je tu il elle, 82 min.)

5/04/2009

pocztówki z Laptopa ha ha ha
Trzecia biblioteka przypominała supermarket. Wszystkie towary wyłożone na półkach, muzak pobudzający apetyt, na końcu paragon. Na parterze przed dużymi ekranami, na których wyświetlano wiadomości i mecze, gromadzili się bezdomni.
Wszystkie jego narzeczone nosiły to samo imię. Pierwsza była wysoka i zawadiacka. Druga nieśmiała i pulchna. Trzecia cicha i oczytana. Czwarta egzaltowana i niesympatyczna. Piąta piękna, ale dwulicowa. To może dziwne, ale czasem wydawało mu się, że to wciąż ta sama, rozległa, niekończąca się kobieta.
Z filmu dokumentalnego dowiedziałam się, że tata Kazika wyprawiał bale dla bezrobotnych.
W tamtej mansardzie (koniecznie chciałam napisac coś o m-a-n-s-a-r-d-z-i-e ;-), ciasnej i dusznej, spędziliśmy tylko dwie godziny. Na parterze kamienicy mieszkała w eleganckim apartamencie wnuczka Jacquesa „Je suis comme je suis” Preverta, a my ledwo mieściliśmy się we dwoje na tym poddaszu pozbawionym wdzięku, należącym do twojej przyjaciółki. Rozmawialiśmy o swoich obecnych związkach, szczęśliwszych niż nasz, kiedyś.
Druga biblioteka była pełna brudnego seksapilu. Wszystkie książki, oświetlone pornograficznym światłem jarzeniówek, obłożone były tym samym zgrzebnym, burym papierem. Pani J., z gadatliwością na którą stać tylko bibliotekarki i taksówkarzy, polecała mi pierwsze dorosłe książki.

5/03/2009

O bibliotekach

Pierwsza biblioteka, nazywana przez Vilę-Matasa "pomnikiem megalomanii Mitteranda", działała na mnie hipnotyzująco. Ciche monstrum, ruchome schody, czerwone dywany, obcojęzyczni naukowcy coraz bardziej osamotnieni w swoich zainteresowaniach. Niewiele udało mi się w niej przeczytać, wiele za to rozmyślałam (uśmiech). Hannah natomiast odcyfrowywała mikrofilmy i podrywała studentów (obok biblioteki było kino, do którego można było prosto z czytelni iść na randkę).

cdn.

5/02/2009

centrum jest wszędzie (i tak w to nie wierzę).
Spadł na nas prawdziwy dopust boży - awaria internetu (piszę te słowa z cudzego terminala ;-). W tej sytuacji postawiliśmy na uczciwe, przedwojenne rozrywki. Struganie łódeczek z kory, słuchanie muzyki klasycznej z radia, czytanie encyklopedii. Żyjemy poczciwie i prostolinijnie jak w skandynawskiej bajce.

4/29/2009

Interesują mnie okoliczności.
Vila-Matas pisze o tym jak brał udział w konkursie na sobowtóra Hemingwaya, którego wcale nie przypominał, o tym jak nudził go antyfrankizm i o tym jak pisał swoją pierwszą powieść ("Światła morderczyni") w wynajętej od Duras mansardzie (mansardzie, a jakże!).

4/26/2009

Na pytanie „Co u Was nowego?” reagujemy stuporem, zmieszaniem i dziwną nerwowością.
czuję się tak uroczyście, że chyba pójdę spać w makijażu.

4/25/2009

wieczór z Cousteau (faceci, którzy nie zdejmują krawatów na plaży). idealny poziom patosu.
korci mnie, żeby zaproponować konkurs na parodię pocztówek z Laputy. To byłoby dobre podsumowanie zbliżającej się rocznicy bloga :)
Im bardziej wszyscy wokół są aktywni, tym bardziej mnie wbija w krzesło.
All I wanna do is BANG BANG BANG BANG
Ojciec lubił chodzić bez celu po mieście, choć z czasów szkolnych zostało mu przekonanie, że bezcelowe spacery są czymś karygodnym. Dlatego pewnego dnia wymyślił grę. Nazwał ją „Ślepy przewodnik” i spisał kilka prostych zasad:

1) do gry potrzeba jednego miasta i jednego nieznajomego
2) nie szukaj długo, każda historia jest ciebie warta
3) podażaj niezauważenie za nieznajomym...
4) ...aż ten dojdzie do swojego celu
5) wtedy opuść go bez żalu

Ojciec latami grał namiętnie w „Ślepego przewodnika” i dlatego wszędzie się spóźniał. Za każdym razem cieszył się jak dziecko, kiedy trafił w miejsce, którego jeszcze nie znał.

4/24/2009

Mój były chłopak chce zostać nianią!

4/23/2009

Moim ulubionym tematem jest brak i jego synonimy.

4/22/2009

Lewis Carroll: Alice Csodaországban

4/21/2009

dzisiaj u nas na ośce straszna awanta była. wszystko żeśmy z okna dobrze widzieli.

komunikat

nigdy nie kupujcie mozarelli firmy carrefour! okropieństwo!

4/19/2009

Mam wdrukowaną bierność, całkowite poddanie, czekanie na to, że rzeczywistość zacznie nagle zmierzać do cudu.

4/18/2009




Jest taka elegancka.

4/17/2009

Muminki są najsmutniejszą z bajek, pełną katastrof, depresyjnych przemyśleń i przegiętych postaci odwiedzających głównych bohaterów na pustkowiu, takich jak francuski piesek, siłacz Eloardo i ich kolorowa klacz, którym cyrkowy namiot porwała rzęsista ulewa.
15-16 maja - przegląd filmów Chantal Akerman w ms2. Będę Was informować o szczegółach!

4/13/2009

nad ranem kotłowały mi się w głowie buńczuczne scenariusze.

4/12/2009

Mzimu mówi, że w mojej nowej satynowej piżamce z allegro wyglądam jak "mamuśka z westernu".

4/11/2009

Isaac Hayes, "Walk on by".
Kiedy Hayes występował objuczony łańcuchami, w futrzanych kapciach, na telebimach pojawiał się napis "Black Moses".
Idyllicznie.
Majtki leżały obok niej na podłodze jak mokra plama. Jego członek rósł w spodniach.
Mzimu: "Odkąd posprzątałaś, w tym pokoju jest echo".

4/10/2009

Ojciec zamykał się w swoim gabinecie, słuchał nowoorleańskiego jazzu, palił Popularne i pisał. Stworzył dwie niedobre powieści, sześć złych dramatów i kilkanaście fatalnych opowiadań. Matka uważała, że grafomania jest bliska geniuszowi.
Wiadomości od niej stawały się coraz bardziej niezrozumiałe, chaotyczne, niepokojące. W końcu przestały przychodzić.
Hannah prosto z Kolonii: "Nie cierpię dyskryminacji brzydkich".
Drobiusz, Złomrex, Mlekopol, każdy zna jakiś rachityczny brand :)

4/09/2009

Mój ojciec postanowił, że rok 1982 będzie rokiem "Wielkiego Snu". Zwolnił się z pracy i zakupił ziółka nasenne z zamiarem spania bez przerwy. Drzemał całymi dniami w fotelu, lekko posapując, a matka podsuwała mu kartki, na których ojciec w letargu omdlewającą ręką zapisywał swoje senne refleksje. Matka przechowuje je w kuferku podpisanym "Wielki Sen ojca 1982".

4/08/2009

Mam sześcioro rodzeństwa, ale opowiem o nim kiedy indziej.
Mój ojciec zabierał w podróże jedynie mały neseserek, w którym trzymał listy od przyjaciół. Kiedy przyjeżdżał do hotelu, siadał na łóżku, otwierał swój bagaż i odczytywał wszystkie listy w kolejności chronologicznej.
pamiętacie ten erotyczno-urbanistyczny wierszyk Rene Char'a? Szło to tak: "Po ulicach miasta chodzi moja miłość. Nieważne, gdzie idzie w ten czas rozdzielony. Już nie jest moją miłością, każdy z nią może rozmawiać. Już nawet nie pamięta; kto ją właściwie kochał?". Tak mi się dzisiaj przypomniało.
Postanowiłam mieć jeden genialny pomysł dziennie.

4/07/2009

Posłuchaliśmy dziś sobie Boba Dylana i poczuliśmy się czyści oraz nienaganni moralnie.
Podczas stypy po śmierci ciotki mój ojciec wyciągnął swój odświętny cylinder i poprosił każdego o wylosowanie z niego przepowiedni. Moja biedna matka wyciągnęła wówczas karteczkę, na której było napisane: "Wszystko może sie w życiu zdarzyć, najczęściej zaś nic".
Mój ojciec był clownem. Posiadał stosowny certyfikat, który zdobył na hiszpańskim uniwersytecie. W towarzystwie zwykł zakładać swój czerwony nos na gumce i pytać każdego po kolei: „Czy jesteś szczęśliwy?”.
Codziennie jedziemy z pracy Przędzalnianą. Bardzo lubię tę ulicę, jest trochę jak z nienakręconych filmów Hasa, niezamieszkałe kamienice, ogródki, familoki.
Hurra! Będę miała gości z daleka! Będę mogła patrzeć na wszystko ich oczami!

4/06/2009

Lubimy, kiedy przelatują nad nami duże oświetlone samoloty.

4/05/2009

Wszystko, czego chcę, przybiegnie do mnie jak piesek i da się pogłaskać! O tak!
Surogaty dziania się.
idę przez Niciarnianą, wywalone przez okna języki kołder, patio jak z niemrawego filmu Altmana z Sissy Spacek, z nieczynną fontanną przed którą opalają się podwiędłe piękności, coraz bardziej obsceniczne rozmowy w knajpie.

4/04/2009

Boris Vian: Dzień dobry, psie

tłum. własne

Spostrzegam na ulicy psa
Mówię mu: Jak się masz, psie?
Myślicie, że mi odpowie? Nie?
A jednak mi odpowiada
I nic wam do tego
Więc kiedy widzi się ludzi
Którzy idą i nie zwracają uwagi na psy
To naprawdę hańba dla ich rodziców
I rodziców ich rodziców
Bo za tak złe wychowanie
Należą się co najmniej … i tu wcale nie przesadzam
Trzy pokolenia dziedzicznego syfilisu
Dodam jednak, żeby nikogo nie urazić
Że spora część psów nie odpowiada zbyt często.
Okazało się, że przyznałam Kreativ Bloggera samym malkontentom, ironistom i sabotażystom ;-)

4/03/2009

Oddalamy się biegiem i łapiemy ostatni autobus nad morze.

bazarek

Podwiędłe warzywa, niemodne ubrania, płyty analogowe, rajstopy, tanie kosmetyki, chusty, wszystko rozłożone na odwróconych parasolkach, foliach, turystycznych stolikach, buty wysypujące się z tekturowych pudeł. Niektórzy kupcy są mrukliwi, jakby stanęli nad dobytkiem przypadkiem, popilnować na chwilę. Inni traktują swój inwentarz jak skarb, za który gotowi są paść trupem.

4/01/2009

Jestem w stanie się oszukać, bawić w lekką melancholię dla zabicia czasu i udawać, że wiodę całkiem niezwykłe życie.

3/30/2009

kryzys

hania 22:52:32
nawet nie umiem sobie wmowic ze to byloby OK
hania 22:52:44
wakacje na dzialce
hania 22:52:48
kredyt na mieszkanie
hania 22:52:50
10 letni samochod
Co kilka miesięcy zaglądam do jedynego opowiadania, które udało mi się w życiu napisać. Zaglądam i za każdym razem kasuję kilka zdań. Będzie coraz krótsze i krótsze, aż nie zostanie z niego nic.
Hannah mówi, że prawdopodobnie skończę jak Emma Bovary :)
Hannah emigruje. Kolejna przyjaciółka wyjeżdża, a ja macham ręką na pożegnanie i zostaję w Tiutiurlistanie.

3/28/2009

Oglądałam dawno temu film dokumentalny o Louise Brooks. Pamiętam, że na starość, kiedy była zgorzkniała i samotna, przepisywała całe fragmenty z Prousta, żeby nauczyć się pisać piękną i płynną frazą (imitatio).

3/27/2009

Mazzy Star, Rhymes of an Hour – ma w sobie podróż turystyczną przyczepą na południe, wskakiwanie nago do jeziora, leżenie na świeżym rżysku z trawką w ustach, w końcu rozstanie bohaterów, nie zdających sobie sprawy, że już nigdy się nie zobaczą.
Gonzales, Let's groove again - ma w sobie eskapistyczną bajkę o naiwnej dziewicy i opowiastkę science-fiction o bardzo dzielnym pilocie.
No i skończyłam w biurze czekając na piątek, na wiosnę, na wypłatę, wyjeżdżam raz do roku nad jakieś ciepłe morze, największą rozrywką wieczoru są dla mnie 2 Gingersy i film na dvd, ewentualnie seks, jeśli akurat nie ma niczego interesującego w telewizji, chodzę na niedzielne obiady do matki i jej chłopaka i udaję, że słucham ich opowieści o działalności charytatywnej, jestem poperfumowana i poinformowana.

3/25/2009

Śledzimy z Hannah przypadki Maela, drobnego pijaczka i dziwaka, który zasłynął wśród swoich znajomych pisząc maile z podróży na północ (podobno jest już w Oslo). Listy te zataczają coraz szersze kręgi, zebrane w całość, opatrzone tytułem. To tak jak z Lucasem Ochoa, który pisze "filozofię dla przyjaciół". Albo profesorem Tabako, który rozsyła dookoła brudnopis swojej powieści. Myślę, że to coraz bardziej charakterystyczne, spontaniczne kariery w małych komunach znajomych, bez chęci czy ambicji dotarcia do kogoś innego, tomiki przepisywane samodzielnie, oprawiane w małej poligrafii i rozdawane przyjaciołom, literatura grassroots (Hannah i Basti na pewno znajdą punkty wspólne z obiegiem literatury dawnej ;-)

3/23/2009

konteksty

Basti, znana wielbicielka słowników i encyklopedii, pogromczyni wszelkiego chaosu, jęła się porządkować mój niewdzięczny, hulaszczy blog i stworzyła następujące zestawienie:

Mzimu twierdzi
Mzimu kazał
Mzimu udatnie imituje
Mzimu ogląda
Mzimu spotkał
Mzimu analizuje
Mzimu zaczyna przypominać
Mzimu powiedział
Mzimu powie
Mzimu mówi
Mzimu wyglądał prawie jak
przyczyniamy się z Mzimu
Mzimu chciałby być
Mzimu powiedziałby
Mzimu nazywa mnie
Mzimu mówi
Mzimu leży, ogląda i pomstuje
Mzimu siedzi
Mzimu nazwał
Uwielbiamy oglądać z Mzimu
Mzimu ogląda
Mzimu nosił w ramionach zwierzęta
Mzimu obiecał, że opowie mi
Mzimu mówi
Mzimu macha ręką
Mzimu przyznał się
Mzimu wysyla
Mzimu powiedzial
Mzimu mówi
Mzimu pochłonięty grą
Mzimu naśladuje



Czy ktoś podejmie się analizy skrzętnie zgromadzonego materiału? ;-)

3/22/2009

Pierre Boaistuau o zmarłym z miłości:

"Na własne oczy widziałem sekcję takich, którzy z tej choroby pomarli, a mieli wszystkie wnętrzności skurczone, biedne serce całe spalone, wątrobę jakoby uwędzoną, płuca spieczone, komory mózgu całkiem zniszczone, a mniemam, że ich biedna dusza jednako była ugotowana i zgorzała na małym ogniu dla nadmiernej gorącości i pożaru jaki cierpieli gdy zdjęła ich gorączka miłości". (Théâtre du monde, wyd. M. Simonin, Geneve, Droz 1981, s. 214).
chłopak mojej mamy specjalizuje się w historiach szkatułkowych, które rozwidlają się, mnożą i nigdy nie znajdują końca, formalnych jak pisma do dyrekcji. Podczas niedzielnych obiadów forsujemy te opowieści-rzeki, aż do zupełnego wyczerpania.

3/21/2009

bajka założycielska

Była sobie Melusine, pół-kobieta, pół-wąż. Był sobie Mzimu, magister inżynier. Pewnego dnia. I od tej pory.
Najważniejsza w związku jest dobra historia założycielska! :)
To był wrzesień 2006 roku i nudne sympozjum feministyczne, na które poszłam tylko po to, żeby go spotkać. Faktycznie, był tam, w swoich szerokich spodniach samuraja. Siedzał daleko, słuchał wykładu dorodnej hiszpańskiej profesorki, która mówiła o ucieczkach, powrotach i życiu między kontynentami. Podeszłam do stoiska z literaturą - wszystkie autorki na okładkach były blade, z ustami zaciśniętymi jak u kaznodziei, z włosami splecionymi w kok à la Simone de Beauvoir. Poczęstowałam się konferencyjną kawą i wyszłam tak, żeby mnie nie zauważył.

Christine de Pisan

moje najżywsze wspomnienia, kiedy je opisałam, stały się wytarte i dwukolorowe jak stare banknoty.
Tata Hanny mówi, że człowiek jest skończony, kiedy nie ma już nic do opowiedzenia. Obejrzałyśmy też cienki rumuński film o dwóch les (podobała nam się tylko pani Lukrecja i cycki Alexandry).
Francoiz Breut, Si tu disais.

Gdybyś powiedział – jedźmy

Gdybyś powiedział, że masz dosyć tego miejsca

Nie wahałabym się

Gdyby to miało być wielkie miasto

lub nędzna dziura na końcu świata,

Nie bałabym się

Byłabym gotowa, tak jakbym tylko na to czekała.



Stereolab, The Free Design - ma w sobie spektakl cyrkowy, piramidę muskularnych mężczyzn, słonie stojące na jednej nodze, Chinki na trapezie, wąsaci Panowie w różowych surdutach dmią w trąbki na aplauz.

3/20/2009

completement perdue entre deux langues.

3/19/2009


Murach
przyznał mi nagrodę Kreativ Bloggera, za co bardzo mu dziękuję :) Nie chcę przerywać łańcuszka, więc zrobię wszystko jak nakazują przepisy:

1. umieszczamy logo na swoim blogu,
2. wrzucamy namiar na blog osoby, od której otrzymaliśmy nagrodę, 3. nominujemy co najmniej 7 innych blogów,
4. podajemy linki do tych blogów,
5. nominowanym osobom zostawiamy komentarze z informacją o nominacji.


A oto moi nominowani:

Hannah
- za to, czego jeszcze nie napisała.
Basti - za wymyślenie Prakota.
Bildverlust - za zdjęcia zmieniające spojrzenie.
Wen - za porywający flow.
Paupa - za zdrowy sarkazm.
Blok - bo to prawdziwa literatka!
Fisza - za umiejętność czerpania z najlepszych.

3/18/2009

Na pocieszenie Mzimu zrobił mi warzywa w sosie beszamelowym. I oglądamy sobie program o stanie nieważkości.
Hannah pisze bildungsroman!

3/13/2009

Macie jakieś wspomnienia z Krymu?
A więc jedziemy!
Broadcast "Papercuts" - ma w sobie potańcówkę dla seniorów, panowie, panie, letni rejs stateczkiem na niezbyt uczęszczaną wyspę.
Michel Polnareff "On ira tous au paradis":

"Wszyscy pójdziemy do raju, nawet ja

Błogosławieni i przeklęci

Mordercy i święci

Kokoty i dziwki

Wszyscy pójdziemy do raju"


w naszej lodówce czai się broń biologiczna.
Broadcast "Come on let's go" - piosenka, która ma w sobie aseptyczność IKEI, filmy Jacquesa Demy, amour courtois, kantynę w zimowym kurorcie, szum miłosiernej technologii.
Hannah ma pomysł na film dokumentalny o transeuropejskich pociągach. Co do mnie, najbardziej zatrważającym doświadczeniem podróżnym była dla mnie samotna jazda nocnym pociągiem z przesiadkami przez Węgry. Nazwy miejscowości, które, jeśli wypowiedzieć je na głos, rysują w uszach figury geometryczne o ostrych kątach. Rzeczywistość tak lita, że nie sposób się w nią wślizgnąć. Nad ranem rumiany chłop poczęstował mnie domowym winem z plastikowej butelki.

3/12/2009

no time for shopping. no time for fucking.

3/10/2009

W naszym biurze mieszka smok.
po przesłuchaniu kilku starych kawałków Nouvelle Vague szczęśliwie wróciłam do siebie.

3/07/2009

na fatalnym kacu oglądamy ostatnie odcinki Twin Peaks. Jestem rozczarowana drugą serią. Cooper zakochuje sie w jakiejś cielęcinie, a czarny charakter jest drewniany jak boazeria w hotelu Great Northern.

3/06/2009

Ogród był chaotycznie porośnęty kwiatami o nieznanych mi nazwach. Chodziłam wąskimi, kocimi alejkami i zjadałam cierpki agrest, fioletowe borówki i brzoskwinie twarde jak bilardowe kule. W altance pod winoroślą komentowani byli najnowsi absztyfikanci dziewcząt i rodzinne interesy.

3/05/2009

Zawsze zakochuję się na wiosnę.
Lubię, kiedy łączą się dwie cisze.
w pracy dowiedziałam się, że wykrzykniki w wiadomościach od Francuzów to nic wielkiego, natomiast wykrzykniki u Holendrów to juz jest big deal...

3/02/2009

Mzimu mówi, że kiedy tak siedzę nad tymi swoimi referatami o XVI wieku jestem nieobecna jak amerykańscy marines po wojnie w Wietnamie - "1000-milowy wzrok".

3/01/2009

codziennie oglądamy kilka odcinków "Twin Peaks", co kompletnie rozchwiało mnie emocjonalnie.
powoli, acz konsekwentnie wydaję pensję na książki oraz niszczę wypielęgnowane pazury zmywając naczynia sprzed tygodnia (Mzimu powiedział, że tym razem już mi nie daruje).
Hermann Burger, Diabelli i inne pisma do dyrekcji (muszę to mieć).

2/26/2009

Mzimu twierdzi, że mówię przez sen po francusku.

2/24/2009

Sztuka pisania jest sztuką skreślania




Rękopis Flauberta
locus amoenus
to właśnie 24 lutego agent FBI Dale Cooper rozpoczął swoje śledztwo.

2/22/2009

Gdy dziewczę nosi okulary, mężczyzna rzadko ma zamiary. (Dorothy Parker, tłum. S. Barańczak)

niewidzialne miasta 7

Miasto nieczynne. Zasypiamy w wynajętym pospiesznie buduarku, który obserwuje z legitymacyjnego zdjęcia wnuczka właścicieli - staruszka w obuwiu sportowym i jego żony, pudernicy.

na hawirze u Atiatów

Ati pokazywał nam replikę zegarka Luftwaffe, którą chciałby dostać i częstował roladką z czosnkiem, którą sam przyrządził. 

2/21/2009

kolejna konfa, na którą z Hannah aplikujemy.
to miasto nie pasuje mi do butów.
Rozliczeniowe refleksje na temat własnego życia dopadały mnie czesto na lotniskach.

Mzimu o wakacjach:

Pojedziemy do Władzia. Ja kupię białe skarpety, żeby dobrze wyglądać w ultrafiolecie. Ty kupisz sobie watę cukrową. Usiądziemy w ogródku, a orkiestra będzie grać "Białego misia".
Scrivere è sempre nascondere qualcosa [...]/Pisanie to zawsze ukrywanie czegoś [...] C. Pavese.
Cesare Pavese zadebiutował w 1936 roku tomem poezji pt. "Praca męczy" ("Lavorare stanca").
śniło mi się, że korzystam z outlooka.

2/20/2009

niewidzialne miasta 6

Miasto-fetysz w ogóle mnie nie interesowało. Przesiedzielismy dwa miesiące w cudzych mieszkaniach, bibliotekach, kuchniach, sklepach, barach i łazienkach.

2/19/2009

Sakramencko się nudzę. Cały dzień patrzę przez okno jak śnieży. Po pracy kupuję sobie na stoisku w podziemiach film o dwóch zakochanych w sobie dziewczynach z Bukaresztu. "I kissed a girl and I liked it".

2/18/2009

wstaję, pracuję, wracam z pracy, oglądam bardzo zły film z Jennifer Lopez, idę spać, wstaję...

2/15/2009

recenzja

moja mama wypożyczyła sobie z biblioteki "Karolinę" Vargi. "Dobrze się czyta, stwierdziła, tylko, że nic się w niej nie dzieje".
resentymenty.

incydent monachijski

stewardessa dostała podobno "teutońskiego szału"...
Alain Peters. "Kaloubadia". Piosenka-legenda nurtu maloya.

2/14/2009

Mzimu kazał mi zrobić rachunek sumienia.

2/13/2009

Czeka i czeka. Siedzi na pokładzie i pije. Boi się mamrotania. Jednym ruchem otwiera gazetę na stronie z kulturą. Wyssała ironię z mlekiem matki. Liczy kroki baleriny na próbie. Chcąc nie chcąc mówi TAK. Elokwentnie apeluje et cetera.

2/12/2009

Rozmawia tylko o pogodzie. Milczy, kiedy się maluje. Myśli na głos. W przerwach regularnie pali opium. Zawsze w czołówce peletonu. Kiedy klnie mówi tylko: Carlos Zengerle. Nie była na Westerplatte, ani na Mokotowie. Puszcza w trąbę. Mefistofeliczna. Czyta wiersze na dworcach. Strzela obcasami najlepszych butów. Gubi się pod wieczór. Złorzeczy na niedzielnych muzykantów pod blokiem. Uprawiając miłość krzyczy jak potępiona. Płaci wygórowane rachunki. Knuje intrygi. Mizdrzy się do nieznajomych. Gwiżdże na mienie. Zawsze wybiera się w daleką podoróż.

2/11/2009

dzisiaj słuchamy leniwego pianina, trzasków, muzyki do wind i samolotów.
Hannah mówi, że mój blog stał sie nudny odkąd zaczęłam pracować. Czytelniku, czy mam rzucić pracę? ;-)
dostałam maila od kumpla, którego odprowadziłam 4 lata temu na pociag do Madrytu i nigdy więcej nie widziałam. Gonzalo odczytywał mi wieczorami swoją powieść sensacyjno-filozoficzną, a ja uczyłam go polskiego przy pomocy "Złego" Tyrmanda (zdążyliśmy przerobić tylko pierwszą stronę).

2/10/2009

wolę martwe natury od portretów.
nawet nie wiecie jak Mzimu udatnie imituje Bruce'a Willisa! :)

bar dworcowy

mur berliński

bardzo lubię oglądać niewystudiowane tvn24, gdzie można usłyszeć jak Kazia Szczuka mówi rozmówcy "Niech pan przestanie pleść", a Palikot, co rusz przywoływany do porządku przez redaktora, - "Chce mi się rzygać jak słyszę te insynuacje" (śledzę mimochodem, bo Mzimu ogląda tę stację cały wieczór mimo, że po pół godzinie nie ma już w przekazie żadnych elementów rematycznych).
urwisy i nicponie

2/09/2009

Jaki dziś księżyc! Chyba pójdę piechotą!

2/08/2009

W niedzielę zakładaliśmy papucie, leczyliśmy kaca i oglądaliśmy klasykę - Laurence'a z Arabii, Zakazane gry, Parasolki z Cherbourga, Śniadanie na trawie.
pianiści i nagłośnieniowcy.

Hannah:

Pierwsze kompromitacje są najgorsze.
Faceci śpiewali, że urodzili się w Chicago, a Hannah opowiadała mi historię czarnej muzyki począwszy od niewolnictwa.

2/07/2009

Mzimu: Jak Ci się podoba moje Adonisowe ciało?
WIOSNA! (zrzucam kozaczki i paltocik)
na jaki film mam iść jutro z Mzimu? Na Obywatela Milka, Revolutionary Road czy Benjamina Buttona?
konkubent. libacja. denat.
no comment.
Byłam u fryzjera. Muszę ukrywać przed Mzimu przyjemność tego zakontraktowanego dotyku ;-)

niewidzialne miasta 5

Miasto z żółtymi taksówkami, które zatrzymują się na zawołanie. Adelina zabiera nas do cerkwi. Baby w chustach zapalają długie cienkie poruszające się od przeciągów świece.

niewidzialne miasta 4

Miasto bez świateł, z wypolerowanym brukiem. Nocujemy u dwóch aktorek z lokalnego teatru, które spotkaliśmy przypadkowo na ulicy. Nie pamiętam ich imion. Jest z nimi starszy facet – Ian, Anglik, cyrkowiec. Uczy nas żonglować i obracać talerze na patyku. Rano jedziemy na wieś. Ian puszcza w samochodzie "I'm big in Japan" Toma Waitsa. W wiosce trwa przyjęcie w remizie. Kobiety w niemodnych sukienkach pytlują na zewnątrz. Ze środka słychać weselne okrzyki mężczyzn.

2/06/2009

Idziemy jutro z Hannah na miasto zaszaleć! Ktoś chętny? :)
Nigdy nie byłam dzieckiem.
future sounds of jazz vol 7.

2/05/2009

zabawka, cacko, bawidełko, drobiazg.
musiałam bardzo mocno zapomnieć, żeby nie żałować.

biogram 2

Adrian Bestry – pisarz, tłumacz, kolekcjoner białych kruków. Przekładał na język polski Christopha Garrela, Arthura Mary, Charbela Al-Andary. Laureat wielu nagród. Mieszka w Łodzi, gdzie prowadzi kawiarnię literacką „Utopia”.
dostaję same newslettery :(
"Natalia, zrób to przed kryzysem".

2/04/2009

Była elegancką, drobną staruszką. Miała perlisty śmiech i dołki w policzkach. Potrafiła wszystko – umiała narysować portrecik, ulepić pyszczek zwierzęcia z modeliny, opowiedzieć bajkę. Dziewczynka chciała ciągle słuchać historii o czterech pannach, które zgubiły się w lesie. Jedną z nich uratował gajowy, a pozostałe trzy nigdy się nie odnalazły.

abecadło 7

Natalia miała ośmioro rodzeństwa, w tym dwóch braci. Jeden z nich zginął na froncie. Drugi walczył w bitwie o Anglię i osiedlił się w Szkocji. Mieszkał w górniczym miasteczku, w szeregowcu z czerwonej cegły. Natalia była krawcową, tak jak jej mąż. Wybrała go dla niej pani Ostrowska – hrabina, która jeszcze za Gomułki miała służącego i kucharza. To ona nauczyła Natalię fachu i znalazła męża. Szyli w domu, na dwóch ustawionych obok siebie maszynach. Z ich mieszkania na Wólczańskiej stale dochodził terkot. Ryszard był drobny i niski, nie podobał się Natalii. Był jednak odważny i honorowy – przez lata opowiadano sobie historię o tym, jak we wrześniu '39 roku wybrał się bryczką na obronę Warszawy (zasłabł po drodze i nigdy tam nie dojechał).
tęsknię za gnuśnymi i rozpaczliwymi dniami bez pracy. Teraz wszystko jest takie new, takie challenging, żaden fun.

2/03/2009

biogram 1

Evelyne Lipinsky urodziła się w Alzacji. Jej ojciec jest polskim Żydem, który wyemigrował do Francji w 1968 roku, matka – aktorką marokańskiego pochodzenia, która przybyła do Strasbourga razem z falą imigracji przełomu lat 60-tych i 70-tych. Studiowała literaturę i filozofię na Université de Mirail w Tuluzie. Pracowała jako bibliotekarka, konferansjerka, sekretarka sparaliżowanego terapeuty. Publikowała w czasopismach internetowych "Rozdzielacz mgły", "Małpia kołyska", "Kultura wrzasku". Jest założycielką grupy literackiej "Agonie". Tomik „Krzyk klepsydry” jest jej debiutem poetyckim.

2/02/2009

filmy sensacyjne pełne są bonmotów.
Hannah chciała napisać epistolarną powieść drogi, ale stwierdziła, że to vanitas vanitatum i nie ma po co.

2/01/2009

niewidzialne miasta 3

Miasto-"muzeum jest wszędzie". Zwiedzamy je tylko nocą. W dzień jest na to zbyt gorąco. Na placach wokół pomników i fontann występują połykacze ognia, tancerze, aktorzy na szczudłach. Oglądamy wysokie, bogate kamienice i wybieramy okna, za którymi chcielibyśmy mieszkać. Kładziemy się na kocich łbach pod słynnym monumentem i opowiadamy sobie niestworzone historie. Szukamy znanego klubu jazzowego, ale mylą nam się autobusy i trafiamy do dzielnicy oprychów i mafiosów. Dwie azjatyckie prostytutki kłócą się głośno o ukradzioną torebkę.
pocztówki z Laputy to autofikcja. Jak powiedziałby Boris Vian - są prawdziwe, ponieważ wymyśliłam je od poczatku do końca.

16 przypadkowych faktów na mój temat

Znalazłam taką zabawę u Bildverlust. Oto moje 16 random facts:

1. Jestem jedynaczką.
2. Wychowywały mnie trzy kobiety.
3. Jakiś czas temu zgoliłam głowę na zero.
4. Całowalam się kiedyś na ławce w parku Villa Borghese.
5. W liceum lubiłam czytać św. Augustyna i Kirkegaarda.
6.Chciałabym nauczyć się kiedyś języka rumuńskiego.
7. Uwielbiam włóczyć się sama po obcych miastach.
8. Moim popisowym daniem jest tarta z warzywami.
9. Chciałabym pojechać do Maroka.
10.Przeczytałam „Krótką historię czasu” i nic z niej nie zrozumiałam.
11.Jestem skrajnie nieśmiała.
12.Moim ulubionym fotografem jest Henri Cartier-Bresson.
13.Opiekowałam się osobami niepełnosprawnymi w Capodarco di Roma.
14.Napisałam pracę magisterską o amerykańskich filmach spiskowych z lat 70-tych.
15.Moim marzeniem jest tłumaczyć literaturę.
16.Zawsze dostaję w prezencie świeczniki.


Teraz Wy!
Mzimu spotkał dziś kolegę, z którym ogladał pierwsze niemieckie pornosy w podstawówce na wagarach. Ogarnęła ich nostalgia.

1/31/2009

[sorry, za przydługi cytat, ale ten wiersz mnie intryguje od dawna! ciekawe co o nim powiecie...]


A. Sosnowski

Grimoire


Wczoraj elektronicznie namierzyłem rybę.
Wzięła mnie. Po prostu wziąłem i skoczyłem
w szmaragdową toń naszego zbiornika
jak stałem, nokia piszczała nieprzytomnie,

woda pękała na moich oczach pod ciśnieniem
tysiąca nasłonecznionych akwariów,
i było lato, ekstra, a może wręcz ultra

light, mam na myśli światło, i wkrótce
słońce krwawiło w górze jak peleryna supermana
i sączyło się za mną jeszcze jakiś czas
żyłkami ostatnich promieni,

więc zdążyłem pomyśleć: żegnaj, kołowrotku,
ja tam w dole już widzę suwerenną błystkę
boskiej imprezy i słychać głos oceanów
a strumienie małych rybek dalej mienią się

w oczach, jak te pończochy hologramki,
które tak efektownie lśnią na głowach rozbójników
wskazując drogę do ich kryjówek nawet

w nocy, bo diamentowe smugi w powietrzu
utrzymują się przez dziewiętnaście godzin,
więc nasze miasto ma wygląd fosforyzującej krzyżówki
bezustannie rozwiązywanej przez policję,

żegnaj. I pomyślałem na głos -

och.

(Ostatni pęcherzyk powietrza wystrzelił jak korek.)

I zreflektowałem się: nie mam ze sobą listu.
Satelitarnie zostanę wzięty za butelkę,
a ja nie mam listu, nawet trzech pierwszych liter
nazwiska, nawet inicjałów, które po angielsku
stanowią monogram poezji.
Nie mogę też zrobić rekina,
bo mam zęby jak szara ruina
kilku niedopałków w popielniczce,
ani delfina, bo nie umiem pływać,
ani łabądka, ani nawet pieska
bezdrożnego, więc z czym do kamery,
i
gdzie jest moja jedyna głębinowa ryba,
jej lucyferyna, jej bioluminescencja,
i skąd w takim razie to dziwne zatrzęsienie
światła na głębi i w moich śpiewających płucach,
i między wierszami. Właśnie.
Skąd tyle światła?
Głębinowa elektrownia? Wembley na dnie?
Podwodne wydanie Pegaza?

I wtedy znikąd wyłania się ten srebrny facet
z lirą i mówi: Excuse me, sir. My name is Bond,
James Bond. Może górę zainteresuje mapa
tutejszego dna, którą mam na ukończeniu,
a myślę, że moglibyście zrobić mi legendę.
(A dreszcz szedł - taki miał w sobie głos ogromny...
Choć blady był i jakby nieprzytomny...), więc
- Dnia? - zapytałem. - Mapa tutejszego dnia? -
gdyż niełatwo o dobrą artykulację pod wodą.
A on na to: - Zapraszam na skromny posterunek
Wernyhory. We trzech zaczniemy gruntowne obrady
na temat wszystkich jasnych głębi, co nas gubią.
Trzy możliwości widzę w trójcy zwięzłych pytań:
Sama legenda czy też sama mapa?
Może możliwość samej tylko mapy?
Może też sama niemożliwość dna?

little nick

zdania takie jak "Nigdy więcej się nie spotkali" lub "Działo się to ostatniego lata" mają moc natychmiastowego wyciskania moich łez.
Wiosną, moi Panowie, wiosną to ja lubię chodzić na czarno-białe filmy do Łódzkiego Domu Kultury, gdzie panie w beretach uczęszczają na wieczorne lekcje francuskiego, a samotni panowie na zajęcia kółka literackiego (zdaje się, że przewodzi mu pan Henryk z tupecikiem na głowie). Przed ŁDK-iem stoi masywny pomnik Dziadka Piłsudskiego, przed którym defilują znudzeni gimnazjaliści.

road movie

Mzimu, początkujący driver, analizuje wszystkie filmy pod kątem problemów drogowych jakie napotykają ich bohaterowie... (najwięcej wykroczeń popełnia James Bond)
Podróżowałam do obcych krajów tylko po to, żeby w nich zasypiać.

Y tu mama tambien:

Mój Teodor jest większy od twojego Rasputina.
Był podobno nieodpowiedzialnym awanturnikiem. Matka nigdy o nim nie mówiła. Dziewczynka nie wiedziała jak się poznali ani jak się rozstali. Wiedziała, że pił mocną kawę i słuchał radia „Wolna Europa”. Był bumelantem, nie pracował. Krnąbrnych rozmówców straszył kodeksem karnym.

1/30/2009

Ma twarz dziecka okraszoną lubieżnym pieprzykiem.
dziadostwo!
zamienię się głowami z kotem.

1/29/2009

Ka. ufarbowała mi włosy (caffe latte), poczytałam panią Miłobędzką i pana Tabako (o aparatczykach i heretykach języka).

PS. Praca ujemnie wpływa na potencję.
ilość wypitych kaw: 6
jaka ja jestem dziecinna - oglądam się za wszystkimi - karłami, garbusami, celebrytami, kobietami z wąsem...

1/28/2009

niewidzialne miasta 2

Miasto przytulne jak podwórko. Wszędzie eskortuje Cię zgraja parszywych dachowców. Miasto wyposażone w jedno z największych cmentarzysk w Europie, położone na zielonych wzgórzach, po którym ludzie wędrują z drugim śniadaniem w torbie jak po parku rozrywek. W samym centrum urzędowe budynki w cesarsko-królewskim stylu i ulice w pełnym słońcu, które nadają się raczej do defilowania niż spaceru.

niewidzialne miasta 1

Miasto dżdżyste, błękitne. Biegają po nim lolitki w podkolanówkach, z wielkimi oczami. Miasto-akwarium.
Ilość wypitych kaw: 5.
u mnie w biurze wszyscy śpiewają coś pod nosem...

1/27/2009

nowy wiersz Szymborskiej - boże, jaka chała!
(a w swoich recenzjach Dziennik okazał się dużo bardziej wymagający od Polityki)

1/26/2009

Lodzia Mu znów w tiwiksie. Idę się relaksować.

(tweedowy agent wybrał się podrasowaną motorówką do źródeł Amazonki na plantację trującej orchidei, żeby w końcu znaleźć się na orbicie ziemskiej w kosmicznym mieście stworzonym przez szaleńca. W między czasie romansował z profesoressą nauk ścisłych, która była tajnym agentem, ale tak ją omotał, że odpuściła swe mordercze zamiary)
bo ja mam, proszę państwa, w tym świetle brzydką cerę.

1/25/2009

Jutro idę do nowej pracy, o której nie będę mogła napisać na blogu, bo dziwnym zbiegiem okoliczności dowiedzą się o tym moi przełożeni i za krytykę, pomówienia i obelgi wyrzucą mnie dyscyplinarnie z korporacji.

abecadło 6

Goitom nie miał rąk. Wybuch miny urwał mu je, kiedy był mały. Przywykł do tego. Zwykle radził sobie bardzo dobrze, sam prowadził auto i zapalał papierosa, ale podryw bez rąk nigdy mu nie wychodził. Kiedy szedł do klubu na Testaccio zawsze zakładał więc protezy - dwie ciemne plastikowe ręce przyczepione do rękawów flanelowej koszuli. Za pomocą małego przycisku można było nawet otwierać i zaciskać palce, ale trwało to nienaturalnie długo i czasami mechanizm się zacinał.
Mzimu zaczyna przypominać warzywo ;-)
Hannah napisała do Houellebecqa!

Pojechaliśmy do Lourdes. Żyd, Hindus i ja. Spacerowaliśmy po ulicy z dewocjonaliami. Oglądaliśmy święte źródło i przepuszczaliśmy wózki inwalidzkie w kolejkach. Całe popołudnie byliśmy nienagannie dobrzy.

Hannah skończyła czytać trylogię o Troi:

"Same waleczne zgony były".
Mzimu powiedział, że te zdjęcia są creepy :)

1/24/2009

1/23/2009

Panowie z dzielnicy

Pan Musil, pan Foucault, pan Wittgenstein, pan Beckett i pan Orwell mieszkają w tym samym domu. Pan Warhol, pan Duchamp i pan Corbusier mieszkają w kamienicy wąskiej i wysokiej jak latarnia morska. Pan Calvino mieszka w samym centrum na ostatnim piętrze, a pan Proust i pan Borges mieszkają na przeciwległych krańcach dzielnicy, toteż nigdy się nie odwiedzają.

1/22/2009

protokół z posiedzenia komisji (wypichcony wraz z Ka.)

Moi drodzy,
poziom konkursu na limeryk sięgnął prawdziwych wyżyn. Ilość zgloszeń przerosła najśmielsze oczekiwania organizatorów. Wszyscy uczestnicy stanęli na wysokości zadania, więc wybór najlepszego był niezwykle trudny. Każdemu należą się słowa uznania – Zenzie za swobodę w posługiwaniu sie deklinacją, Joannie, specjalizującej się w limeryku ekspresowym (rekord: 45 sek) za największą podaż materiału (aż 2 sztuki), Basti za wrażliwość multikulturową, Nameste za zręczne przemycenie morału, Disetiemistce za bezpardonowość, a Ka. za iście karkołomne rymy i wyczucie rytmu.

Po żmudnym zliczaniu głosów przewodniczaca komisji z nieskrywanym wzruszeniem obwieszcza, co nastepuje:

Konkurs na limeryk wygrali ex aequo:

Nameste za limeryk tylko dla dorosłych i Zenza za limeryk miłosny!

Zwycięzców proszę o przesłanie mi swoich e-maili (mój email po prawej), tak abym mogła wysłać (skromne) nagrody :)

Przewodnicząca Latającej Komisji,
Melusine
"Zbrodnia, występek, wykroczenie. Mikrokosmos kryminału" - to konfa organizowana przez Hannah i jej siostry oraz braci z kilku kół naukowych UŁ. Zamierzam przygotować referat o tyranobójstwie jako légitime défense :-)
Śniło mi się, że ktoś przysłał mi smsa o treści: "ONI SĄ".

1/21/2009

wybierz zwycięzcę!

1. limeryk miłosny:

Pewien blady bikiniarz z Sanoka
i literatka z Białego Stoka,
żyli tak jakby wspólnie- w amoku.
I chociaż nie znali się wcale,
to w dwójkę żyło się doskonale.


2. limeryk sadystyczny:

Pewien blady bikiniarz z Sanoka
zaprosił do domu smoka
a że bywał okrutny czasem
to gdy wybil herbatkę z maku
przerobil smoka na kiełbasę


3. limeryk konsumpcjonistyczny:

Pewien blady bikiniarz z Sanoka
miał ochotę na warzywa z woka
a że zimą to wypadło
to zjadł tylko gęsie sadło
zapijając litrem Stocka


4. limeryk etniczny:

Pewien blady bikiniarz z Sanoka
miał opinię wielkiego tłumoka
bo nie wiedział półgłówek
jak powiedzieć „ołówek”
w narzeczu indiańskim Hontas Poca.

5. limeryk tylko dla dorosłych:

Pewien blady bikiniarz z Sanoka
Plaż unikał, by nie wyjść na zboka
Ale że często grzał
Swój organ wewnątrz ciał
Czerwonego miał jak u smoka.


6. limeryk wulgarny:

Pewien blady bikiniarz z Sanoka
wiedział gdzie jest jebana zatoka,
w której ruchała się żaba,
co była córką sąsiada.
Poszedł do niej i rzekł: żeś zła kwoka!


7. limeryk penitencjarny:

Pewien blady bikiniarz z Sanoka
zbudował tratwę nad rzeką Oka.
Zaprosił na nią kolegów gromadę,
na spływie pod wpływem miał miejsce wypadek,
dziś paczki dostaje do celi 102.



ZASADY GŁOSOWANIA: Oddaj głos na swojego faworyta umieszczając w treści posta numer ulubionego limeryka. Uczestnicy konkursu nie mogą głosować na siebie ;-)

Ciagle zapominam zabrać do babci aparat. Muszę w końcu sfotografować te kotki z porcelany, ptaszka w klatce na baterie, złote janiołki na ścianie i girlandy na żyrandolu, papieża na makatce (naszego, nie tego Niemca) i setki innych skarbów.

exercice de style

Mieszkaliśmy na ostatnim piętrze.
Winda była tak ciasna, że mieściła się w niej tylko jedna osoba.
W dodatku na baczność i bez głowy.
Na parterze była kawiarnia.
W kawiarni pracował kelner, który przypominał mi kogoś innego.
Powiedziałam mu o tym.
Uśmiechnął się uśmiechem kogoś innego.
Mogłabym napisać jeszcze wiele, na przykład o kotach Didi.

(czyj to styl? :)

konkurs na limeryk (z nagrodą)

Pewien blady bikiniarz z Sanoka...
?
?
?
?

(Ciekawostka: Jak pisze Leopold Tyrmand w Dzienniku 1954 "bikiniarz" pochodził od krawatów, na których wyobrażony był wybuch bomby atomowej na atolu Bikini w 1946 roku)

Uwaga! Konkurs zamykamy dzisiaj o północy ;-)
Wymyśliłam nagrodę, ale nie mam konkursu.

jeszcze o A.S.

Powinniście go zobaczyć, jak w tym wrocławskim mieszkaniu kiepskiego artysty Karola P. (z wielkim poniemieckim piecem, z wyżyn którego czytano wiersze na wieczorkach autorskich), wszyscy orbitowali ku niemu, niepisanemu mentorowi z salonowymi manierami i głosem introwertycznego prezentera niekończących się nocnych audycji.
[...] I popadamy w lekką melancholię (czy to naprawdę niezwykłe, że nie umiem sobie wyobrazić miłości bez kompletnych zniszczeń? [...]

A.S., Wiersz dla J.S.
Ja: (otwieram zakupione dziś "Dożynki" pana Sosnowskiego)
Mzimu: No, pora na dzienną porcję egzaltacji.

1/20/2009

przecież nie ma się czego bać. zakładam, że praca w korporacji przypomina granie na djembe w wielkim zespole opalonych bębniarzy z Felą Kutim na czele.
"Rodzice wystawili dziecko za drzwi i powiedzieli: Idź sobie, już nas nie interesujesz.
Dziecko rozebrało się do naga i stało się dorosłym.
Potem założyło fabrykę drzwi.
Za każdym razem, kiedy widziało jakieś dziecko, wystawiało je za drzwi i mówiło: Idź sobie, już mnie nie interesujesz".

Aglaja Veteranyi, Uprzątnięte morze, wynajęte skarpety i pani Masło, Czarne, Wołowiec, 2005, str. 97.

(historyjka spodoba się na pewno Ka.)
W panu Andrzeju Sosnowskim cenię m.in. to, że nie pisze wierszy o wódce i papierosach.
czytałam dziś w "ML" Od pieśni do skowytu naszego lokalnego intelektualisty Jerzego Jarniewicza. Zbiorek bardzo elegancki, ciekawy, tylko irytowało mnie lekko używanie bez nawiasu pewnego toposu krytyki literackiej, który polega na nazywaniu każdego omawianego twórcy pisarzem "konsekwentnie osobnym", nieprzynależnym, niekwalifikowalnym.
Królowa śmietniska. W sukni z plastikowych toreb i nieaktualnych gazet. Z papierowym kapeluszem na głowie. Razem z jej słodkim, mdłym, przybrudzonym zapachem wdychacie wszystkie jej pijackie szarże, upadłe reduty, kulawe podjazdy.
gołębie na tafli lodu.
ja chyba oszalałam - kupiłam dziś sobie wszystko, na co miałam ochotę.

1/19/2009

chyba zakupię szachy.
chamsin wiosenny, suchy, gorący płd. wiatr piaszczysty, wiejący w Egipcie z pustyni.

Hieronim Bosch, Leczenie głupoty

Niedługo rozpoczynam swoje nowe korporacyjne życie ;-)

z cyklu "zaniechane foty"

Chodziłam po mieście z aparatem (żaden ze mnie fotograf). Było chmurno, ulice były wyludnione (niedziela), domy jakby niezamieszkałe, wszystkie okna były zamknięte. Na pustym placu obwieszonym lampionami spotkałam dziwną grupę przebierańców. Kilkuletnia dziewczynka w stroju czarodziejki, w różowej sukieneczce z szyfonu, trzymała złotą różdżkę. Chłopiec w podobnym wieku przebrany za owada machał skrzydełkami. Dorośli w hippisowskich strojach kupowali im lemoniadę w podrzędnym sklepiku. Potem wszyscy wsiedli gwarnie do kolorowego busika i odjechali.

1/18/2009

bez gazu nie ma jazzu
Czytam "Piotrusia" - mikropowieść Leo Lipskiego. Bardzo mi się podoba. Upalna Jaffa, arabsko-żydowskie bazary ciasne jak włoskie uliczki, swary emigrantów z Polski, "Coraz mniej jest rzeczy wartych spisania. Jestem zmęczony i chcę się zamknąć".

noc z bibliofilką (on-line)

Basti wysyła mi zdjęcia swojej biblioteki. Do późnej nocy poleca mi książki i różne osobliwości (np. skecze humorystów z Quebecu).

1/17/2009

Hannah przysyła mi na poprawę humoru operetki Offenbacha. A jak tam świntuszą! :)

abecadło 5

Samson - stary, na wpół sparaliżowany Etiopczyk, pracował niegdyś jako dyplomata. Opowiadał, że był nawet z misją w komunistycznej Polsce - spotkał się z Jaruzelskim, żeby podziękować mu za stypendia dla etiopskich studentów. Był cichym intelektualistą, który w upalne popołudnia, kiedy inni udawali się na sjestę, pisał historię Włoch zatytułowaną „Półwysep nonsensu”. Nad łóżkiem powiesił sobie fotografie byłej żony, efektownej jak gwiazda filmowa, ubranej w kolorowe, kwieciste sukienki.

W radiu dziś same ekstrawaganckie aranżacje Niemena.
kariera i upadek Melusine.

1/15/2009

Mam sąsiadkę, która wygląda jak z Tima Burtona, szczególnie przez wizjer. Wyfiokowana, nachalna, gadatliwa pięćdziesięciolatka, której jedynym zajęciem jest najwyraźniej prowadzenie korespondencji z administracją.

1/14/2009

kiedy chcę coś zmienić w swoim życiu, zwykle kończy się na zmianie dzwonka w telefonie

bankruci i lichwiarki

kto wpadnie na kryzysową imprezę dla właścicieli pustych kont bankowych?

Hannah:

"Troja upadnie, czuję to"

Dojczland

[...] Potem kupiliśmy warzywa w tureckim supermarkecie, w którym sprzedawali największe oliwki jakie widziałam w życiu. Ściemniło się. Weszliśmy do skupionej w sobie kamienicy. Denise mieszkała z Markusem i Laurą. Markus był studentem politechniki i nie wychylał nosa ze swojego pokoju (podobno konstruował tam radioodbiorniki), a Laura była wojowniczą lesbijką, która od niedawna pracowała w kulturze. Na kolację zrobiliśmy raclette, a potem cały wieczór oglądaliśmy niemiecką telewizję (nie znamy niemieckiego). Rano Laura odwiozła nas na Hauptbahnohof.

1/13/2009

Kiedy byłam mała pisałam ukradkiem opowiadania erotyczne. Każde z nich czytałam na głos tylko jeden raz, a potem darłam je na drobne kawałeczki.
Byłam dziś znów w "Małej Literze". Zamówiłam cappucino i czytałam tych samych autorów, co zwykle (zajrzałam też do Shalev, ale mnie szybko znudziła). Po księgarni krzątała się Zuza, którą pamiętam jeszcze z pierwszej siedziby w suterenie na Sienkiewicza, w której było wilgotno i duszno jak w kościele. Zuza miała piracką fryzurkę i opowiadała klientce o tej właśnie książce (jestem podsłuchujem :)

1/12/2009

Lodża Mu w starym Bondzie:

"O panna Watson! Nie poznałem pani w ubraniu!"
ciekawe co dziś Mzimu powie przez sen?...
Przypomniało mi się jak poszliśmy na "Czterysta batów" Truffaut. Seans zaczynał się punktualnie o 12:00 w kinie "Utopia". W finałowej scenie nieletni Jean-Pierre Leaud spojrzał nam prosto w oczy (przekraczając granicę diegesis) i hop weszliśmy łagodnie w słoneczne miasto. Od tego czasu uwiebiam chodzić do kina przed południem.

konkurs pod tytułem

"Czekanie na Mzimu przypomina..."
Chciałabym być spadkobierczynią jakiejś zajebistej biblioteki!
Dbam o to, żeby blog ten był jak różowa wata cukrowa, obwarzanek cmentarny, plastikowy kogucik, krasnal w ogrodzie, gliniany aniołek z zezem, spóźniający się zegar z delfinkiem, debiut małomiasteczkowego grafomana sponsorowany przez bibliotekę gminną. I dlatego niektóre wpisy z miejsca usuwam.

"Przeleć moje miasto"

W kwietniu odbędzie się w Cytrynie przegląd filmów Chantal Akerman, który organizuje Hannah i niejaki Zając!!! Mam nadzieję, że przybędziecie licznie! :)
Na urodziny dostaliśmy dużo azjatyckich filmów sensacyjnych, które oglądamy w niedziele po 22. Perwersyjność fabuł mogłaby mnie nawet pociągać, ale motywacje i postępowanie bohaterów pozostają dla mnie niezmiennie niezrozumiałe. Ciągle muszę pytać coraz bardziej zirytowanego Mzimu o co właściwie chodzi... :)

1/11/2009

słuchamy na dobranoc Kruder & Dorfmeister, żeby mieć ciekawsze sny.
Są całe okresy w moim życiu, wcale nie tak odległe, których zupełnie już nie pamiętam; tak jakby w ogóle ich nie było, nie ma po nich pamiątek, wspomnień ani resentymentów.
Suri opowiadał jak w porze lunchu lubił zapuszczać się na przedmieścia St. Denis, gdzie w upalnej ciszy słychać było zewsząd jęki kochających sie par.
Mzimu mówi, że według białych suprematystów dowcipy o blondynkach są produkowane po to, aby skompromitować rasę aryjską...
"Szaleństwo ogarnęło cały świat", stwierdził wizjonersko chłopak mojej mamy podczas niedzielnego obiadu (jedliśmy właśnie pączki domowej roboty).

1/10/2009

dawne zdarzenia - kompromitujące jak mezalianse
Trankil' le Chat

Będziemy dziś z Hannah tłumaczyć krótkie metraże brukselskiego ensamblu, który spontanicznie realizuje amatorskie makabreski w stylu gore. Hannah odnalazła w nich wybitne walory edukacyjne (multikulturalizm, problemy arabskich imigrantów, eskalacja przemocy) i zamierza je pokazywać swoim studentom :)

1/08/2009

Dziś w "Małej Literze" natrafiłam na tomik starego znajomego. Tytuł nadęty, więc nawet nie pamiętam. Jak ja mogłam romansować ze złym poetą ze Śląska? ;-)
Nostalgiczna jak Muminek.
Kto zna Pana Kłapa? :)
Mogłabym sie w Tobie zakochać za to jedno zdanie.
Ileż historyjek o cwaniakach i rajfurkach z prlu! Całe muzeum historyjek!
Jedziemy przez zaśnieżone miasto i słuchamy gorącej Lhasy.

1/07/2009

Dzieci ze szkoły specjalnej wołają do Ka na korytarzu "Hej laleczko!"
O szczęśliwe czasy, kiedy byłam nieformalnym członkiem popołudniowej grupy dyskusyjnej Continuum! O Serge! O Pierre! O Vincent! O Norbert! Mawialiście "nas już tu nie będzie, a Continuum pozostanie"!

*
Serge, zwany przeze mnie dekabrystą, zawsze żegnał się z nami słowami: "Odchodzę. Francja mnie wzywa!".
Pierre, starszy, krępy i zasępiony biolog, zajmował się życiem społecznym mrówek, ale nigdy nie chciał mówić o tym przy obiedzie.
Vincent był chorobliwe zazdrosny o swoją dziewczynę i nigdy jej do nas nie przyprowadzał.
A Norbert, jedyny z którym mam nadal kontakt, na każde moje "ca va?" od trzech lat odpowiada "czuję się średnio".

*
Ot kampusowy folklor...

1/06/2009

Hannah wróciła z Brukseli natchniona i zaczytana w Cioranie. Zaczęła pisac esej De l'imperfection d'exister. Mówię jej, że jest wymarzoną bohaterką literacką, ale jej to nie pociesza.

Z okazji 3 króli przypomniały mi się moje pacholęce doświadczenia religijne – pierwsza katechetka - posępna i postawna siostra Faustyna, która, gdyby nie częstochowska szrama na policzku, wyglądałaby zupełnie jak czarownica z Hogwartu, obrazki w technikolorach, na których wszyscy święci mieli upalone miny („A nie ma ksiądz dinozaura?”), modlitwy do recytowania przed zabawą i po zabawie oraz neoklasycystyczny (szpetny) kościół pod wezwaniem Matki Boskiej Zwycięskiej postawiony na okoliczność cudu nad Wisłą, do którego maszerowało się z babcią na godzinę 12:00 pełnym skruchy, niepokoju i obietnic poprawy po całym tygodniu nieskrępowanego uprawiania cuchnących z daleka grzeszków.

1/05/2009

Dzień Leniwych Fum

Nie robimy po stokroć nic. Leżymy pod pledami jak w krankhausie w jednym ze snobistycznych szwajcarskich kurortów. Gawędzimy. Za oknem dmie wiatr. Po likierze o smaku tiramisu wszystko wydaje mi się nieopisanie komiczne.
Byłam w kinie z Ka i Em, który stwierdził, że filmy o loserach w opresji działają na niego odprężająco (preferuje te o upadku III Rzeszy).

1/04/2009

Przez nadmierne oglądanie filmów o dzielnych i romantycznych lotnikach nabrałam ochoty, żeby ktoś mnie zabrał na randkę samolotem! :)
Po blogach dwudziestokilkulatków krąży widmo Foera. Czy ktoś czytał i poleca?

1/03/2009

Jesteśmy dziś tacy markotni.

1/02/2009

Śni mi się, że potrafię śpiewać, tańczyć, pisać i biec bez zmęczenia. Idę spać.
Zuza opowiadała o Javierze i o tym jak łowią razem ośmiornice, jedzą kalmary i godzinami grają w szachy. Opowiadała też o Hiszpanach uzależnionych od swoich matek popijając przy tym sok grejpfrutowy, który podobno obniża cholesterol.

posłuchajcie piosenki o tym jak podstarzały mizogin poznał pewną cizię

Melody Nelson czyli 'co jakiś czas wracam do tej czarującej kanalii Gainsbourga'.

1/01/2009

Udało się, Mzimu wyglądał prawie jak szwarccharakter.
sylwester był tendencyjny.