5/31/2008

teksty Pana Sosnowskiego są tak wyborne!

http://www.biuroliterackie.pl/przystan/przystan.php?site=100&kto=sosnowski
W tej strasznej podróży jedyną pociechą jest dla mnie "W 80 światów dookoła dnia" Cortazara. Opowiadania o ministerstwach nocą i smokach-potworach zamieszkujących biura przypomniały mi unijne budynki w brukseli, w których nigdy nie będę pracować - podobne biurokratycznym przybytkom wszystkich systemów, z fotografiami założycieli o kanciastych nazwiskach, udekorowane swoją "europejskością" jak plastikową wisienką.

abecadło. sławni laputańczycy 2

Norbert

Widywałam go codziennie w stołówce studenckiej, w której ciągle jadał mimo, że był już po czterdziestce. Przyjeżdżał starym rowerem, przypominał wyliniałego lisa i niewiele mówił. Czasem jakby mimochodem opowiadał rzeczy, które wprawiały nas w konsternację - że mieszkał w ashramie w Kalkucie, gdzie uczył się z dawną narzeczoną miłości tantrycznej, że jeździł stopem po Europie z poznaną w podróży Japonką, że grywał na keybordzie w knajpach (mówiono mu, że gra tak, że nigdy nie wiadamo, czy kawałek mu się udał czy też wręcz przeciwnie). Przez krótki czas był nauczycielem klas młodszych, ale kiedy okazało się, że hucznie i beztrosko bawi z dziećmi zamiast uczyć je pisać i czytać, zwolniono go z pracy i przyznano rentę. Norbert zasiadł w fotelu i zaprzestał wszelkiej aktywności. Psychiatrzy stwierdzili u niego apragmatyzm, dziwną przypadłość, która uniemożliwiała mu wykonywanie najprostszych czynności. Całe dni przeglądał wiadomości w serwisie WAP na swojej komórce. Interesowały go przede wszystkim liczby. Wiedział ilu tamilów zginęło podczas tsunami w Indiach, ile osób obejrzało Indianę Jonesa w 89 roku, ile zarabia trzeci najbogatszy człowiek świata. Liczył również dni, które upłyneły od ważnych wydarzeń w jego życiu. Ustanawiał wielopiętrowe symetrie, pokrętne analogie i liczne wyjątki. Długie, rude włosy skleiły się w śliskie węże. Kilka życzliwych osób powiedziało mu dyskretnie, że brzydko pachnie. Któregoś dnia fotel, na którym spędzał całe dni, złamał się pod jego rosnącym ciężarem i trzeba było go oddać do naprawy. Uznał to za jedno z najbardziej dramatycznych wydarzeń w swoim życiu.

5/29/2008

lubię kiedy Mzimu naśladuje Ala Pacino ze "Scarface'a" i mówi mi z perfekcyjnym latynoskim akcentem: "i'm Tony Montana, a polytycal refugee from Cuba"

5/22/2008

dziś wprost pod naszym oknem przechodziła procesja z body Jezusa, hałasowały pastewne dzwonki i kościelny chrapliwym głosem zawodził masochistyczne kawałki. Marcin życzył mu streptokoka.

5/21/2008

a na Lapucie już lato, pamiątki z wieżą eiffela, czereśnie, bermudy i hawajskie koszule. Niemieccy emeryci defilują po plaży jak chodząca ciekawostka socjologiczna. Kobiety z białymi utrefionymi fryzurami idą przodem głośno dyskutując, a ich partnerzy bez słowa podążają za nimi jak karne dzieci. Są wdzięcznymi turystami - kupują ogromne ilości pocztówek, żeby wysłąć je licznym przyjaciołom z kółek zainteresowań dla seniorów w prowincjonalnych domach kultury w Hesji czy Ruhrze, bawią się na żenujących portowych rautach, popijają owoce morza najdroższym piwem.



5/07/2008

Byliśmy na zakupach. Marcin reagował negatywnie na wszystkie podsuwane przeze mnie rzeczy - "W tym będę wyglądał jak chiński dysydent, w tym jak niemiecki pedofil, w tym jak tajlandzki alfons, a w tym jak chiński pedofil na wakacjach w Tajlandii". Jutro idziemy do kolegów pędzić bimber.

5/05/2008

abecadło. sławni laputańczycy.

Arthur.

Urodził się na wyspie, która leży na odległość monety od Madagaskaru. Jego ojciec konstruował łódki i opływał nimi oceany, a matka wychowywała Arthura, Julesa i Funny sama, zarabiając na życie jako dziennikarka i bibliotekarka.

[…]


Wszystkie kobiety, w których się kochał miały smutne, płaczliwe twarze. Grał dla nich na harmonijce maloya - pieśni czarnych niewolników z Oceanu Indyjskiego. Uczył się ich języków z książeczek rumuński, ukraiński, włoski albo arabski w 7 dni. Porównywał je w kiepskich wierszach do mitologicznych postaci. Najważniejszą ze smętnolicych dziewcząt była Agnes, Żydówka z Budapesztu. Była drugą Węgierką, którą Arthur poznał w życiu. Pierwszą była nauczycielka gry na pianinie, pani Ferency, która przygotowywała go do młodzieńczych występów i często kładła znacząco rękę na kolanie. Agnes była od Arthura starsza o osiem lat. Arthur próbował ukryć przed nią ten fakt, a Agnes uwierzyła mu, bo miał oczy i ręce dojrzałego mężczyzny. Arthur zaczął czytać Torę, zapisał się do gminy żydowskiej, świętował Szabas i chadzał na spotkania towarzystwa francusko-węgierskiego. Po sześciu rozkosznych, twórczych miesiącach Agnes wyjechała. Spotkali się dwa lata później w Budapeszcie. Spotkanie było krótkie i bolesne. Obiecali sobie nie widzieć się więcej. Pół roku później Arthur przeprowadził się nad Dunaj, żeby w tajemnicy chodzić tymi samymi ulicami, co Agnes.


[…]

nudno jak w telewizyjnej ramówce

5/02/2008

Marcinowi śniło się, że jego babcia miała romans z cesarzem Chin, a ja widziałam wczoraj onanistę

5/01/2008

W osiemdziesiątym siódmym mieliśmy już pewne pojęcie o historii. Wojny z Niemcami były dwie. Jeden Szwab leży zakopany w naszej piwnicy. Graliśmy we wczesnorasistowską grę „Żyd”. Wiedzieliśmy, że właściciel „Syrenki” to niepisany antagonista właściciela „Volkswagena”. Polacy to naród wybrany, a zakonnice to matki boskie. Byliśmy jednak nieprawomyślnie przywiązani do pojęcia własności. Obrysowywaliśmy patykami ziemię wołając ”to moje”. Sprzedawaliśmy pokruszoną cegłę w skorupkach od kasztana za pieniądze z liści. Lalek z Peweksu nawet nie wyciągaliśmy z pudełek, żeby nie skołtuniły im się włosy, nie pomięły sukienki, nie skaprawiły bystre oczka. Podglądaliśmy zakłady mleczarskie z trzepaka. Urządzaliśmy mrożące krew w żyłach wyprawy na dno kamienicy i na poddasze. Piwnica była wilgotna, chłodna, cuchnęła grząskim błotem i zapomnianymi słoikami z kompotem. Na strychu było duszno, prześcieradła suszyły się jak usunięte dowody zbrodni, kurz zapychał nosy, echo niosło westchnięcia. Wujkowie sadzali nas sobie na kolanach, żebyśmy zaintonowali dowolny wierszyk. Na stole stała zgrzebna wódka Polmos. Od tej pory swetry przesiąknięte tanimi papierosami i perfumami oraz złote sygnety komunistycznych baronów kojarzyły mi się z męskością.

tymczasem pogrążam się w piciu do komputera - szczerym, niepozornym, bez patosu i mitologii
przeglądamy się w swoich oczach jak w bombkach.

Czasem Henrykowi Posłusznemu zdawało się, że całe osiedle spiskuje przeciwko niemu, że ludzie przekazują sobie informacje na jego temat poruszając ustami w ledwo widoczny sposób, podają sobie zaszyfrowane karteczki zamiast banknotów w kiosku, a w nocy zbierają się w jednym z mieszkań, żeby omówić plany wobec Henryka na następny dzień. Czuł się wtedy jak rozpustny tyran nękany przez zdrajców na własnym dworze; sekretarz partii węszący spiski wśród najbliższych współpracowników; członek angielskiego wywiadu, którego plany krzyżuje Piątka z Cambridge; szef koncernu komputerowego, któremu hackerzy z Europy Wschodniej wydzierają ostatnie tajne kody; cesarz, przeciwko któremu przewrót szykuje ostatni rangą służący, mąż, którego żona zdradza z agentem ubezpieczeniowym, oferującym jakże korzystne stawki.

latająca wyspa Laputa