5/31/2008

abecadło. sławni laputańczycy 2

Norbert

Widywałam go codziennie w stołówce studenckiej, w której ciągle jadał mimo, że był już po czterdziestce. Przyjeżdżał starym rowerem, przypominał wyliniałego lisa i niewiele mówił. Czasem jakby mimochodem opowiadał rzeczy, które wprawiały nas w konsternację - że mieszkał w ashramie w Kalkucie, gdzie uczył się z dawną narzeczoną miłości tantrycznej, że jeździł stopem po Europie z poznaną w podróży Japonką, że grywał na keybordzie w knajpach (mówiono mu, że gra tak, że nigdy nie wiadamo, czy kawałek mu się udał czy też wręcz przeciwnie). Przez krótki czas był nauczycielem klas młodszych, ale kiedy okazało się, że hucznie i beztrosko bawi z dziećmi zamiast uczyć je pisać i czytać, zwolniono go z pracy i przyznano rentę. Norbert zasiadł w fotelu i zaprzestał wszelkiej aktywności. Psychiatrzy stwierdzili u niego apragmatyzm, dziwną przypadłość, która uniemożliwiała mu wykonywanie najprostszych czynności. Całe dni przeglądał wiadomości w serwisie WAP na swojej komórce. Interesowały go przede wszystkim liczby. Wiedział ilu tamilów zginęło podczas tsunami w Indiach, ile osób obejrzało Indianę Jonesa w 89 roku, ile zarabia trzeci najbogatszy człowiek świata. Liczył również dni, które upłyneły od ważnych wydarzeń w jego życiu. Ustanawiał wielopiętrowe symetrie, pokrętne analogie i liczne wyjątki. Długie, rude włosy skleiły się w śliskie węże. Kilka życzliwych osób powiedziało mu dyskretnie, że brzydko pachnie. Któregoś dnia fotel, na którym spędzał całe dni, złamał się pod jego rosnącym ciężarem i trzeba było go oddać do naprawy. Uznał to za jedno z najbardziej dramatycznych wydarzeń w swoim życiu.

Brak komentarzy: