10/22/2008

Jako dziecko bardzo interesowałam się eschatologią. Oglądałam często u babci album z detalami Sądu ostatecznego Hansa Memlinga. Obłe i blade ciała stały w kolejce do nieba albo wpadały w ogień piekielny dźgane widełkami przez okropne stwory. W środkowej częsci tryptyku Archanioł w zbroi ważył dwie postacie - pobożna była lekka jak puch, a grzesznik ciężki jak kamień.

Brak komentarzy: