7/12/2010

Lubię poranne korki - mogę wtedy pobyć z Mzimu trochę dłużej, a rano naprawdę warto jest pobyć trochę dłużej z Mzimu, który jest wtedy zawsze w dobrym humorze, bo wydaje mu się, że to właśnie dziś uda mu się rzucić ten cholerny alkohol, kawę i papierosy i zacząć biegać.

5 komentarzy:

Czarodziej XXI wieku pisze...

Dla tych, którzy nie znają Cię na żywo Mzimu jest legendą. To niesamowite

Świtezianka pisze...

Ja mam chyba tak jak Mzimu: co rano wstaję z myślą, że już koniec tego marudzenia, przestanę pić kawę wiadrami, jeść za duże śniadania, zacznę codziennie chodzić na basen/na rower, Zacznę czytać książki inne niż ustawy....

A potem docieram do pracy i ona mnie tak osłabia, że mi się wszystkiego odechciewa, wypijam 3 kawy i zalegam oglądając do późnej nocy telewizyjne łotewer.

J. pisze...

ja sobie codziennie obiecuję nic nie zmieniać, a potem się okazuje, że to nie ja rozdaję karty

tw pisze...

Ale przecież bieganie również zagraża zdrowiu. Dyskopatia itp.

melusine pisze...

Czarodziej > jak to mówią: piękno jest w oku patrzącego ;-) W rzeczywistości Mzimu i jego hagiografka są pokracznymi nudziarzami z nadwagą ;-)

Świteź > ja już tak nie mam :) Wstaję ze stuprocentową pewnością, że ten dzień będzie tak samo bez znaczenia jak poprzedni. Nerwów sobie chociaż nie psuję ;-)

Joasia > Powieśmy krupiera!

tw > w ogóle życie zagraża zdrowiu ;-)

Mimo wszystko, życzę Wam przełomowego dnia! :)))))