10/30/2010

Opisuję Mzimu jaką melodię mam ochotę usłyszeć - wesołą, ale niezbyt żywą, z lekko elegijną nutką albo kompletnie zbzikowaną, jazgotliwą, ale słodką albo zrewoltowaną, ale melodyjną. I Mzimu umie zawsze dobrać jakiś kawałek.

7 komentarzy:

basti pisze...

best DJ in the world ;)

(ej, Ty Love actually znasz?)

melusine pisze...

Znam, mam w domu DVD. Niedobry film bez polotu, moim zdaniem... A co? ;-)

basti pisze...

Nic, ja stosuję kilka razy do roku jak lekarstwo ;) Nadal bez lapka?

melusine pisze...

Przecież znalazłaś już swą Miłość! :) Lubię komedie romantyczne i kiedyś widziałam program Korwin-Piotrowskiej, która zestawiła Love Actually z "Czterema weselami" i "Kiedy HArry poznał...", no więc chciałam obejrzeć. Było mi przykro, że się rozczarowałam, nie dałam rady obejrzeć do końca. Jedyny wątek, który trochę mi się spodobał był o tym podstarzałym naćpanym gwiazdorze nagrywającym bożonarodzeniową piosenkę ;-)

Tak, lapek w naprawie, nie wiadomo czy nie będę musiała nowego kupić ;/

melusine pisze...

Mogę CI dać moje DVD z filmem. Będziesz mogła oglądać na dwa ekrany :))) Dwóch Colinów!!! Mniam! Jeden dla Ciebie, drugi dla mnie :)

ka. pisze...

Nat, mam identyczne refleksje :) ktoś mi kiedyś polecił jako film kultowy etc., ale do końca dałam radę obejrzeć dopiero za 3. podejściem. a, pamiętaj o "Monsterze" :)

melusine pisze...

Monstera się boję. Jak mówiłam, że chcę "mocny film" to niekoniecznie chodziło mi o mordulce :)